Ruch Chorzów pokonał przed własną publicznością mającą spokojny byt w T-Mobile Ekstraklasie Lechię Gdańsk 2:1. Gole dla gospodarzy zdobyli Arkadiusz Piech oraz Gabor Straka. Natomiast trafienie dla gości zanotował Sebastian Madera.
Ostatni akord sezonu piłkarze Ruchu Chorzów rozgrywali na własnym stadionie, gdzie podejmowali Lechię Gdańsk. Podopieczni Waldemara Fornalika po raz pierwszy od 1989 roku mieli szansę na wywalczenie tytułu mistrza Polski. Gdyby wygrali, a spotkanie we Wrocławiu nie skończyło się po myśli kibiców „Niebieskich”, to wtedy drużyna z Górnego Śląska mogłaby radować się ze zdobycia tytułu wicemistrza Polski, który zostałby wywalczony po raz pierwszy od 1973 roku.

Mecze z zespołem z Pomorza dla piłkarzy Ruchu nie układały się w ostatnim czasie najlepiej. W ostatnich czterech spotkaniach zawsze górą byli „Biało-zieloni”. Jednak na własnym stadionie Ruch nie zwykł przegrywać w obecnym sezonie – zdarzyło mu się to tylko trzy razy. Natomiast Lechia odniosła tyle samo zwycięstw na wyjazdach, więc faworyt spotkania był widoczny gołym okiem. Tym bardziej że w ekipie dowodzonej przez Pawła Janasa nie mógł zagrać z powodu nadmiaru żółtych kartek kapitan lechitów – Łukasz Surma. Z drużyny gospodarzy meczu z trybun rywalizację swoich kolegów musieli z kolei śledzić kontuzjowani Marcin Malinowski oraz Żeljko Djokić.
Początek spotkania dał akcję bramkową Lechii Gdańsk, jednak strzał w wykonaniu Jakuba Koseckiego minął siatkę. W odpowiedzi gospodarze za sprawą Marka Zieńczuka mogli ukąsić swoich przeciwników. Pierwsza próba pomocnika „Niebieskich” skończyła się nieczystym trafieniem w futbolówkę. Natomiast jego drugie podejście zaowocowało uderzeniem, po którym piłka przeleciała wysoko nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Małkowskiego.
W drugim kwadransie gry podopieczni Waldemara Fornalika objęli prowadzenie. Dokładnie w 18. minucie meczu Arkadiusz Piech wykorzystał podanie ze środka pola, popędził w kierunku bramki Lechii i plasowanym strzałem umieścił piłkę w siatce zdezorientowanego Małkowskiego. 180 sekund później wynik chorzowian podwyższył Gabor Straka, który zdobył tym samym swoją drugą bramkę w obecnym sezonie. W tym czasie radość kibiców zgromadzonych na stadionie przy ulicy Cichej była ogromna, gdyż w Krakowie Śląsk Wrocław w dalszym ciągu bezbramkowo remisował z Wisłą.
Mimo że chorzowianie prowadzili, to w żadnym stopniu nie przestali atakować. W 34. minucie gry na strzał zza pola karnego zdecydował się Gabor Straka, jednak piłka minimalnie minęła lewy słupek bramki Lechii. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się dwubramkowym prowadzeniem Ruchu Chorzów.











