Dobrze spisujący się Ruch Chorzów zremisował 1:1 z liderem T-Mobile Ekstraklasy, Śląskiem Wrocław. W pierwszej połowie dominował Śląsk, jednak z biegiem czasu Ruch odzyskiwał inicjatywę i zdołał zremisować.

Spotkanie rozpoczęło się od ataków Śląska Wrocław. Już w drugiej minucie prawą stroną pomknął Mateusz Cetnarski, ale akcja została przerwana przez defensywę Ruchu Chorzów. W pierwszym kwadransie oba zespoły toczyły wyrównaną, zaciętą walkę w środku pola, oddając przy tym sporadycznie strzały na bramkę przeciwnika. W 14. minucie z boiska powinien wylecieć Jarosław Fojut. Obrońca Śląska sfaulował Macieja Jankowskiego, który wychodził sam na sam z Marianem Kelemenem, jednak arbiter ukarał go jedynie żółtą kartą. Chwilkę później z rzutu wolnego uderzał Sebastian Mila, ale piłka minimalnie minęła słupek bramki strzeżonej przez Peskovicia. Sędzia w tym spotkaniu był wyjątkowo skrupulatny, wyłapywał wszystkie, nawet najmniejsze, przewinienia, przez co gra nie była zbyt płynna.
Pierwsza poważna akcja Ruchu to dośrodkowanie z rzutu rożnego i uderzenie szczupakiem Arkadiusza Piecha, po którym z problemami piąstkował Kelemen – na szczęście Śląska z dala od bramki. Kilka minut później szczęścia w sytuacji sam na sam próbował Diaz, dobijał Stevanović, ale także nic z tego nie wyszło. Co się odwlecze, to nie uciecze. Po bardzo dobrym dośrodkowaniu Przemysława Kaźmierczaka do piłki nie doszedł Mateusz Cetnarski, stojący dwa metry od niego Sebastian Mila skiksował, ale piłka ostatecznie trafiła do Cetnarskiego, a ten nie miał żadnych problemów z umieszczeniem piłki w bramce Ruchu Chorzów. Sędzia w tej sytuacji mógł odgwizdać spalonego Cetnarskiego w pierwszej sytuacji, gdy piłkę otrzymał Sebastian Mila – wtedy były zawodnik PGE GKS-u Bełchatów absorbował bramkarza Ruchu, dzięki czemu Śląsk Wrocław odniósł korzyść.
Pierwsza wyrównana połowa zakończyła się prowadzeniem wrocławskiego Śląska. Mimo to na wyróżnienie zasługiwali środkowi pomocnicy Ruchu, którzy starali się dokładnie, szybko, po ziemi rozgrywać piłkę.
Druga część spotkania rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, od ostrych wślizgów i odbiorów w środku pola. Nie obfitowała jednak w tyle ciekawych sytuacji podbramkowych, co pierwsza. Na pół godziny przed końcem meczu bardzo groźnie uderzali kolejno Łukasz Janoszka i Arkadiusz Piech, jednak ich próby bez większego trudu powstrzymał golkiper gospodarzy, Marian Kelmen.
W 76. minucie Arkadiusz Piech doczekał się swojej chwili. Dośrodkowanie Gabora Straki z rzutu wolnego wykorzystał wcześniej wspomniany Piech, który dołożył nogę do piłki i pokonał bezradnego w tej sytuacji Mariana Kelemena. Na osiem minut przed końcem bardzo dobrą okazję miał Cristian Omar Diaz, jednak bardzo dobrze strzał sparował bramkarz Ruchu, Michal Pesković. „Niebiescy” mieli okazję, by wyjść na prowadzenie. Do przedłużonego głową dośrodkowania doszedł Łukasz Janoszka, ale zachował się fatalnie i uderzył obok bramki Mariana Kelemena. Pod koniec spotkania okazję do zmiany wyniku miał Cristian Omar Diaz, ale po zagraniu Dariusza Sztylki jego strzał głową minął bramkę Peskovicia i spotkanie zakończyło się remisem 1:1.