Podopieczni Waldemara Fornalika zremisowali bezbramkowo z Koroną Kielce. Zawodnicy oraz kibice Ruchu nie ukrywają, że jest to bardzo zły rezultat, natomiast fanatycy Korony są bardzo zadowoleni z postawy zespołu, który z Chorzowa przywiózł jeden punkt.
Ruch Chorzów bez wątpienia przystępował do tego meczu w roli faworyta. Większość oczekiwała bardzo łatwych punktów dla „Niebieskich”, jednak ku zaskoczeniu wszystkich, Korona prezentowała się bardzo dobrze, szczególnie w pierwszej połowie. „Złocisto-krwiści” pokazali, że pomimo niskiego notowania w tabeli, mogą zagrozić nawet drużynie z czołówki tabeli.

Pierwsza część meczu obfitowała w kilka gorących sytuacji podbramkowych. Głównymi bohaterami pierwszej połowy byli Edi Andradina oraz Ernest Konon. Już w dziewiątej minucie meczu wcześniej wspomniany Brazylijczyk, Edi Andradina, miał okazję do otworzenia wyniku po strzale z główki, jednak piłka zatrzymała się na poprzeczce. Po tej akcji Korona nabrała wiatru w żagle, najpierw szczęścia próbował Hernani, później Jacek Kiełb, jednak w obu przypadkach piłka nie odnalazła drogi do bramki. Zawodnicy Ruchu poruszali się bardzo ospale, a ich ataki były bardzo schematyczne. Andrzej Niedzielan oraz Łukasz Janoszka zupełnie nie mogli się odnaleźć na placu boju, co powodowało, że ciągle tracili piłkę. Wartą odnotowania może być także sytuacja, w której Gabor Straka faulował Ernesta Konona bardzo blisko pola karnego. Sędzia jednak nie wskazał na jedenasty metr, lecz kazał wznowić grę od rzutu wolnego, a winowajcę ukarał żółtą kartką. Do przerwy wynik nie uległ zmianie i obie ekipy schodziły do szatni przy stanie 0:0.
W drugiej połowie obraz gry wyraźnie uległ zmianie. Słabo grającego Jakubowskiego zmienił były zawodnik Lecha Poznań, Marcin Zając, który nieco ożywił skrzydła chorzowskiego Ruchu. Po przerwie Ruch przeważał, jednak nie potrafił udokumentować swojej przewagi poprzez strzelenie bramki. Wielokrotnie wrzutki Nykiela, Brzyskiego czy też Zająca padały łupem Zbigniewa Małkowskiego. Trener Fornalik był bardzo zły na swoich zawodników, ponieważ ci nie potrafili wykorzystać swoich sytuacji. Nie pomogła także zmiana Łukasza Janoszki, za którego wszedł Michał Pulkowski. Ruch nie radził sobie w ataku. Pomimo tego, że zawodnicy z Chorzowa potrafili przetrzymać piłkę oraz wymienić parę podań w środkowej strefie boiska, to w momencie agresywniejszych ataków na bramkę koncepcja gdzieś się gubiła. Korona koncentrowała się bardziej na obronieniu korzystnego rezultatu, więc o szaleńczej pogoni na bramkę Krzysztofa Pilarza kibice mogli pomarzyć. Pomimo biernej postawy ofensywy kieleckiej drużyny, swoje sytuacje w drugiej połowie mieli Paweł Sobolewski oraz Jacek Kiełb, jednak ich akcje nie przyniosły skutku. Mecz zakończył się podziałem punktów i wszyscy na pewno są zgodni, że jest to rezultat, który nie krzywdzi żadnej z ekip.










