Do Ligi Europy pozostał podopiecznym Jana Kociana już tylko jeden krok. Wyeliminować w czwartkowym spotkaniu Metalist Charków. I chociaż „Niebiescy” byli skazywani przed ostatnią rundą kwalifikacyjną na pożarcie, to w pierwszym meczu z Ukraińcami pokazali, że są w stanie sprawić wielką niespodziankę i ruszyć w stronę europejskich pucharów.
W ekstraklasie piłkarze z ulicy Cichej radzą sobie raczej marnie. Za to na europejskich salonach prezentują się niezwykle ciekawie. Od początku rozgrywek kwalifikacyjnych „Niebieska eRka” nie zaznała jeszcze goryczy porażki, a w trudniejszych meczach nieraz sprawiała przeciwnikom psikusa.
Sporą sensacją okazał się bezbramkowy remis w pierwszym spotkaniu IV rundy. Dlaczego gra na zero z tyłu okazała się taką niespodzianką? Wystarczy spojrzeć na przedmeczowe zapowiedzi i komentarze. Mało kto dawał chorzowianom jakiekolwiek szanse na awans: – Szanse Ruchu na awans sięgają co najwyżej 10 proc. – stwierdził Seweryn Gancarczyk. Tej tezy nie próbował podważać nawet sam Jan Kocian. Trener Ruchu wyliczył, że jego drużyna jest dziesięciokrotnie mniej warta niż ekipa przeciwników. Jak jednak trafnie zauważył: – Po boisku biegają nie pieniądze, ale ludzie.
Co prawda nie ma co jeszcze odpalać fajerwerków i przesadnie wzniecać nadziei. W Kijowie, gdzie zostanie rozegrane spotkanie z Metalistem, trzeba będzie jeszcze zdobyć przynajmniej jedną bramkę. Rywal dalej pozostaje wielkim wyzwaniem, ale co uwodnili chorzowianie, jest do ogrania. Ważne, żeby „Niebiescy” nie spuszczali z tonu i zaprezentowali taki futbol jak w pierwszym meczu. Ruch nie pozwalał przeciwnikom wykorzystać swoich atutów, wyprowadzał szybkie akcje skrzydłami i kilkakrotnie próbował zaskoczyć bramkarza rywali strzałem z dystansu. Najgroźniejsze sytuacje strzeleckie mieli Łukasz Surma, Marek Zieńczuk oraz Filip Starzyński, który zdobył gola ze spalonego. Zwycięstwo było blisko.
Prócz dobrego przygotowania taktycznego i fizycznego Ruch wyciągnął jeszcze jednego asa z rękawa, którym posłużył się również w późniejszym meczu z Lechem. Serce do walki i wolę zwycięstwa.
Nie zawiedli również kibice. Fani klubu z ulicy Cichej w ubiegły czwartek tłumnie stawili się w Gliwicach, aby wspierać swoją drużynę. Doping został dostrzeżony także przez delegata UEFA. Jean-Francois Crucke przyznał, że atmosfera stworzona przez kibiców Ruchu wywarła na nim wielkie wrażenie. Słowa uznania popłynęły też z ust Jana Kociana, który był wdzięczny za tak fantastyczną aprobatę: –












