Piłkarze Ruchu Chorzów sprawili niespodziankę i wygrali 2:1 z drużyną Legii Warszawa. W pierwszej połowie gospodarze zdobyli dwie bramki i pewnie prowadzili. Po zmianie stron podopieczni Jana Urbana potrafili odpowiedzieć golem zdobytym przez Marka Saganowskiego.
Piłkarze Ruchu Chorzów chcieli sprawić niespodziankę i pokonać warszawską Legię. Goście byli napędzeni trzema pewnymi zwycięstwami ligowymi i na Śląsk nie przyjechali z zamiarem łatwego oddania inicjatywy. Podopieczni Jacka Zielińskiego mieli nadzieję, że uda się zatrzymać mistrzów Polski.

Już w 3. minucie Legia mogła objąć prowadzenie. Łukasz Broź zagrywał piłkę w pole karne do Marka Saganowskiego, po którego strzale obrońcy wybili futbolówkę, zażegnując niebezpieczeństwo. Kilka chwil później Tomasz Jodłowiec zdecydował się na strzał zza pola karnego, ale piłkę dość pewnie w swoje ręce złapał golkiper Ruchu. Podopieczni Jana Urbana zacięcie szukali sposobu na przechytrzenie rywala, ale obrońcy drużyny gospodarzy grali bardzo konsekwentnie i nie pozwalali legionistom na zbyt wiele. W 21. minucie kolejną szansę bramkową miała Legia. Jednak futbolówka po uderzeniu Dossy Juniora minimalnie minęła bramkę.
W 24. minucie zawodnicy dowodzeni przez Jacka Zielińskiego zadali pierwszy poważny cios mistrzom Polski. Łukasz Surma wrzucił piłkę w „szesnastkę”, gdzie dobrze ustawiony był Kuświk, który z bliskiej odległości pokonał bramkarza i dał swojemu zespołowi prowadzenie. Chorzowianie nie spoczęli na laurach i pięć minut później ponownie ukłuli warszawską drużynę. Tym razem Łukasz Surma oddał strzał zza pola karnego, po którym piłka wylądowała w bramce. „Niebiescy” byli w raju, bo prowadzili z będącą w gazie w ostatnich kolejkach ligowych Legią. Goście z Warszawy nie zamierzali tanio sprzedać skóry. Sprawy w swoje ręce wziął Jakub Kosecki, który wyszedł na czystą pozycję i oddał strzał z okolic jedenastego metra. Wszystko się skończyło szczęśliwie dla Ruchu, bo Kamiński w sytuacji sam na sam pokazał pełnię swoich umiejętności. W ostatnich fragmentach pierwszej części gry oba zespoły nie potrafiły znaleźć sposobu na zdobycie bramki i do przerwy Ruch prowadził z Legią 2:0.
W drugiej części meczu piłkarze Legii zamierzali odwrócić losy tego spotkania. Chwilę po zmianie stron przed dobrą okazją stanął Michał Kucharczyk. Zawodnik gości minął dwójkę rywali i oddał strzał, po którym Kamiński czujnie się zachował, broniąc uderzenie. W 48. minucie podopieczni Jana Urbana zdobyli bramkę kontaktową. Dominik Furman wbiegł w pole karne i dokładnie podał do Marka Saganowskiego, który z kilku metrów znalazł sposób na przechytrzenie Kamińskiego. „Wojskowi” starali się doprowadzić do wyrównania. Mieli ku temu kilka świetnych okazji, lecz najzwyczajniej w świecie nie potrafili z nich w należyty sposób skorzystać.











