Ruch skaleczył Legię


10 sierpnia 2013 Ruch skaleczył Legię

Piłkarze Ruchu Chorzów sprawili niespodziankę i wygrali 2:1 z drużyną Legii Warszawa. W pierwszej połowie gospodarze zdobyli dwie bramki i pewnie prowadzili. Po zmianie stron podopieczni Jana Urbana potrafili odpowiedzieć golem zdobytym przez Marka Saganowskiego.


Udostępnij na Udostępnij na

Piłkarze Ruchu Chorzów chcieli sprawić niespodziankę i pokonać warszawską Legię. Goście byli napędzeni trzema pewnymi zwycięstwami ligowymi i na Śląsk nie przyjechali z zamiarem łatwego oddania inicjatywy. Podopieczni Jacka Zielińskiego mieli nadzieję, że uda się zatrzymać mistrzów Polski.

Drużyna Ruchu Chorzów
Drużyna Ruchu Chorzów (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)

Już w 3. minucie Legia mogła objąć prowadzenie. Łukasz Broź zagrywał piłkę w pole karne do Marka Saganowskiego, po którego strzale obrońcy wybili futbolówkę, zażegnując niebezpieczeństwo. Kilka chwil później Tomasz Jodłowiec zdecydował się na strzał zza pola karnego, ale piłkę dość pewnie w swoje ręce złapał golkiper Ruchu. Podopieczni Jana Urbana zacięcie szukali sposobu na przechytrzenie rywala, ale obrońcy drużyny gospodarzy grali bardzo konsekwentnie i nie pozwalali legionistom na zbyt wiele. W 21. minucie kolejną szansę bramkową miała Legia. Jednak futbolówka po uderzeniu Dossy Juniora minimalnie minęła bramkę.

W 24. minucie zawodnicy dowodzeni przez Jacka Zielińskiego zadali pierwszy poważny cios mistrzom Polski. Łukasz Surma wrzucił piłkę w „szesnastkę”, gdzie dobrze ustawiony był Kuświk, który z bliskiej odległości pokonał bramkarza i dał swojemu zespołowi prowadzenie. Chorzowianie nie spoczęli na laurach i pięć minut później ponownie ukłuli warszawską drużynę. Tym razem Łukasz Surma oddał strzał zza pola karnego, po którym piłka wylądowała w bramce. „Niebiescy” byli w raju, bo prowadzili z będącą w gazie w ostatnich kolejkach ligowych Legią. Goście z Warszawy nie zamierzali tanio sprzedać skóry. Sprawy w swoje ręce wziął Jakub Kosecki, który wyszedł na czystą pozycję i oddał strzał z okolic jedenastego metra. Wszystko się skończyło szczęśliwie dla Ruchu, bo Kamiński w sytuacji sam na sam pokazał pełnię swoich umiejętności. W ostatnich fragmentach pierwszej części gry oba zespoły nie potrafiły znaleźć sposobu na zdobycie bramki i do przerwy Ruch prowadził z Legią 2:0.

W drugiej części meczu piłkarze Legii zamierzali odwrócić losy tego spotkania. Chwilę po zmianie stron przed dobrą okazją stanął Michał Kucharczyk. Zawodnik gości minął dwójkę rywali i oddał strzał, po którym Kamiński czujnie się zachował, broniąc uderzenie. W 48. minucie podopieczni Jana Urbana zdobyli bramkę kontaktową. Dominik Furman wbiegł w pole karne i dokładnie podał do Marka Saganowskiego, który z kilku metrów znalazł sposób na przechytrzenie Kamińskiego. „Wojskowi” starali się doprowadzić do wyrównania. Mieli ku temu kilka świetnych okazji, lecz najzwyczajniej w świecie nie potrafili z nich w należyty sposób skorzystać.

Piłkarze Ruchu Chorzów grali ostrożnie, by nie popełnić błędu i nie stracić prowadzenia, na które ciężko pracowali. Goście nie odpuszczali i nacierali na bramkę Ruchu. W końcowych momentach meczu mieli kilka okazji do zdobycia bramki wyrównującej. Najpierw Łukasik zagrywał w pole karne i trafił w słupek. Następnie bramkarz śląskiego zespołu złapał piłkę w swoje ręce. Swych sił spróbował także Michał Kucharczyk, który oddał mocny strzał zza pola karnego. Kamiński wybił futbolówkę przed siebie, ale całą sytuację zaasekurowali obrońcy, którzy oddalili zagrożenie. W doliczonym czasie gry zabrakło sił piłkarzom Legii. Byli tak zmęczeni jak koń po westernie i nie zaskoczyli rywali składną akcją. Piłkarzom Ruchu udało się utrzymać korzystny rezultat do końca.

Komentarze
~peterfan (gość) - 11 lat temu

Nareszcie Niebiescy zagrali tak jak potrafią i
ograli pewnych siebie milionerów ze stolicy.!!!!!!

Odpowiedz
~kibic777 (gość) - 11 lat temu

Niech ci warszawiaki nie myślą sobie, że są nie
do pokonania. Zresztą Steaua Bukareszt w
najbliższym czasie da im lekcję futbolu...

Odpowiedz
~Znowu ja (gość) - 11 lat temu

Obyś nie myślał że Steaua jest nie do pokonania

Odpowiedz
~kosior (gość) - 11 lat temu

Jestem kibicem górnika ale cieszy mnie że ruch
zagrał tak pięknie i pokazał że Śląsk nadal
istnieje i się liczby. ..hanysy górą. ..i tak ma
być

Odpowiedz
~Kiwi (gość) - 11 lat temu

Nie lubię legi i bardzo dobrze że przegrali ruch w
pierwszych meczach miał problemy a juz punkty urwał
legi i lechu na razie wdg mnie o mistrza będzie
walczył górnik legia i śląsk

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze