W pierwszym sobotnim meczu T-Mobile Ekstraklasy między Ruchem Chorzów a Koroną Kielce gospodarze wygrali 4:1. Jeszcze w pierwszej połowie trzy bramki dla „Niebieskich” strzelił Marek Zieńczuk, a nadzieję na udaną drugą połowę kielczanom dał jeszcze Aleksandar Vuković. Mimo starań Koronie nie udało się jednak zdobyć bramki kontaktowej, a w samej końcówce gola na 4:1 strzelił rezerwowy Abbott.
Pierwszą akcję, która mogła przynieść bramkę, skonstruowali gospodarze: po faulu Kijanskasa na Piechu rzut wolny wykonywał Marek Zieńczuk (którego występ długo stał pod znakiem zapytania za sprawą bólu pleców) i niewiele zabrakło, by któryś z rosłych obrońców Ruchu uderzył piłkę głową. „Niebiescy” wyraźnie prowadzili grę, atakowali szybko i sporą liczbą graczy, natomiast goście z Kielc poza nielicznymi i chaotycznymi atakami w pierwszych minutach nie byli w stanie niczym zaskoczyć podopiecznych Waldemara Fornalika. Trzeba jednak oddać graczom Korony, że w defensywie poczynali sobie co najmniej dobrze, nie pozwalając miejscowym na rozwinięcie skrzydeł. Dowodem na dobrą organizację gry obronnej „Złocisto-krwistych” było aż siedem stałych fragmentów dla Ruchu w pierwszym kwadransie: zaledwie po jednym z nich obrońcy z Kielc nie wybili piłki.

W 18. minucie pierwszy strzał, od razu celny, oddali gracze Korony – kontratak gości, ładnie wbiegając w pole karne, finalizował Zieliński, ale jego uderzenie nie sprawiło Peskoviciowi większych kłopotów. Dosłownie kilkadziesiąt sekund później gorąco zrobiło się pod drugą bramką: po zagraniu Piecha przed szansą stanął Janoszka, ale zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału. Następna szansa na bramkę dla „Niebieskich” została już wykorzystana – kolejny stały fragment, Zieńczuk strzela zza pola karnego i po rykoszecie piłka wpada do siatki! Zbigniew Małkowski miał futbolówkę na ręku, ale zdołał ją tylko sparować na słupek. 1:0 dla Ruchu! Nie minęły nawet trzy minuty, a gospodarze podwyższyli prowadzenie: dośrodkowanie z prawej strony Żeljko Djokicia spadło pod nogi Zieńczuka, a ten, mimo asysty aż trzech zawodników Korony (niesamowicie bierny Kiercz), nie miał problemu z oddaniem strzału. 2:0 przy Cichej!
Korona nie była w stanie przełamać dominacji gospodarzy, wynik zmienić próbowali co prawda Zieliński (strzał głową) i Jovanović (uderzenie z dystansu), ale żaden z nich nie posłał piłki choćby w pobliże bramki Peskovicia. Ruch natomiast dalej grał swoje, w czym próbował przeszkodzić „Niebieskim” Kamil Kuzera, zatrzymując ręką akcję rywali w polu karnym, toteż sędzia, Marcin Borski, podyktował „jedenastkę”. Jej pewnym wykonawcą okazał się Zieńczuk, kompletując tym samym hat-tricka. Nokaut w Chorzowie, 3:0 dla Ruchu! Kielczanie zostali kompletnie rozbici, przez długi czas nie potrafili, nie tyle sprokurować zagrożenia pod bramką Peskovicia, co wyjść z własnej połowy. Kiedy wreszcie się to stało, Kiercz przedostał się w pole karne, gdzie został sfaulowany przez Djokicia. Bramkę do szatni dla gości zdobył Vuković.












