Podopieczni Waldemara Fornalika pewnie zwyciężyli na wyjeździe Odrę Wodzisław Śląski 3:1 (2:0) i wciąż utrzymują się w czołówce klasyfikacji najlepszych drużyn ekstraklasy. Dla gospodarzy dzisiejsza porażka była piątym kolejnym meczem bez zdobyczy punktowej.
W minionym tygodniu w klubie z Wodzisławia Śląskiego doszło do prawdziwego trzęsienia ziemi. Z posadą trenera pożegnał się Ryszard Wieczorek, a jego miejsce zajął Czech Martin Pulpit, dotychczasowy dyrektor sportowy Odry. Nowy opiekun postanowił przemeblować nieco skład swojego zespołu. Na ławce rezerwowych zasiadł zawodzący w ostatnich meczach Brazylijczyk Rodrigao, natomiast od pierwszej minuty na boisku pojawił się Piotr Piechniak, który pauzował po otrzymaniu czerwonej kartki w spotkaniu z Lechem Poznań.
Już od pierwszego gwizdka arbitra Mirosława Góreckiego inicjatywę przejęli zawodnicy Ruchu. W czwartej minucie gry Wojciech Grzyb trafił wprost w Adama Stachowiaka, a odbitą piłkę przejął Łukasz Janoszka i bez problemu wyprowadził „Niebieskich” na prowadzenie. Było to pierwsze trafienie napastnika chorzowian w bieżącym sezonie ligowym. Kwadrans później podopieczni Waldemara Fornalika przeprowadzili kolejny zabójczy atak. Ponownie motorem napędowym akcji okazał się Grzyb, do którego futbolówkę zagrał Gabor Straka. Ddoświadczony pomocnik gości podał do Andrzeja Niedzielana, a wychowanek Promienia Żary skierował piłkę do siatki Stachowiaka.
Gospodarze w pierwszej połowie nie przeprowadzili żadnej dobrej ofensywnej akcji. W 38. minucie rozgoryczony Martin Pulpit zarządził pierwszą zmianę. Tomas Radzinevicius powędrował na ławkę rezerwowych, a w jego miejsce na boisku zameldował się Marcin Wodecki. Przed przerwą, oprócz niecelnych uderzeń Artura Sobiecha z Ruchu i Piotra Piechniaka z Odry, nic ciekawego się już nie wydarzyło. Do szatni z korzystnym rezultatem schodzili „Niebiescy”.
Kwadrans po wznowieniu gry kapitalnym dośrodkowaniem popisał się Ariel Jakubowski. Najwyżej w polu karnym Stachowiaka wyskoczył Janoszka i głową zdobył swojego drugiego gola w tym spotkaniu. Chwilę później na boisku w miejsce Adama Mójty pojawił się debiutujący w ekstraklasie wychowanek wodzisławskiego klubu, Mateusz Słodowy. Tuż po wejściu na boisko osiemnastoletni pomocnik powinien zdobyć bramkę kontaktową, ale jego strzał z pięciu metrów obronił w świetnym stylu Pilarz. Odpowiedź Ruchu była błyskawiczna. Z rzutu wolnego potężnie uderzał Gabor Straka, ale poprzeczka uratowała golkipera gospodarzy. Dobrych okazji nie wykorzystali także Sobiech i rezerwowy Pavol Balaż.
Na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Rafał Grodzicki sfaulował przed polem karnym Ruchu kolejnego debiutanta w zespole Odry, Szymona Jarego, za co sędzia pokazał mu żółtą kartkę. Do ustawionej na osiemnastym metrze piłki podszedł Aleksander Kwiek i znakomitym uderzeniem nie dał szans Pilarzowi. To jednak było wszystko na co w sobotnie popołudnie stać było graczy z Wodzisławia Śląskiego i Ruch Chorzów bezpiecznie dowiózł prowadzenie 3:1 do końca konfrontacji.










