W pierwszym z trzech niedzielnych spotkań 9. kolejki Ekstraklasy Ruch Chorzów wygrał z Cracovią Kraków 3:2. W drużynie Ruchu na wyróżnienie na pewno zasłużył Maciej Sadlok, który rozegrał bardzo dobre spotkanie.

Cracovia, mimo bardzo słabego początku sezonu, zdobyła niedawno z Arką Gdynia komplet punktów, po czym można było wnioskować, że drużyna Rafała Ulatowskiego się przebudzi. Na początku spotkania chorzowski Ruch atakował. W pierwszych 20 minutach „Niebiescy” pokazali się z dobrej strony, oddając kilka groźnych strzałów po dośrodkowaniach. O mały włos Maciej Sadlok nie wyprowadziłby swojego zespołu na prowadzenie, jednak jego bardzo mocny strzał z dystansu sparował Marcin Cabaj. Chwilę później sędzia powinien podyktować rzut karny dla Ruchu, ponieważ Marek Wasiluk zagrał piłkę ręką w polu karnym, jednak ta sytuacja umknęła sędziemu.

W 42. minucie Ruch wyszedł na prowadzenie. Bramkę na 1:0 zdobył Maciej Sadlok. Bramka kuriozum, Sadlok bowiem w tej sytuacji dośrodkowywał, piłka po koźle nabrała dziwnej rotacji i źle ustawiony Cabaj skapitulował. Zaledwie cztery minuty później Ruch zdobył drugiego gola. Tym razem do siatki „Pasów” trafił Maciej Jankowski. Średnio spisujący się w tym meczu Wasiluk został ograny przez Nykiela, ten zagrał piłkę w pole karne, jednak ani Marcin Cabaj, ani Piotr Polczak jej nie przechwycili – niefrasobliwość defensywy Cracovii wykorzystał Jankowski, pakując piłkę do bramki.
W drugiej części gry Cracovia od samego początku starała się nadać ton temu spotkaniu. Groźne strzały z dystansu oraz po rzutach rożnych poważnie zagrażały bramkarzowi Ruchu Chorzów, Matko Perdijiciowi. W 56. minucie Saidi Nitibazonkiza zdobył bramkę kontaktową. Po dośrodkowaniu Mierzejewskiego do odbitej od bramkarza piłki dopadł Saidi, który z zimną krwią wpakował ją do siatki. Przy tym strzale futbolówka odbiła się jeszcze od ręki Dudzica. Piłkarze Cracovii zaledwie dziesięć minut cieszyli się z kontaktu, jaki nawiązali z Ruchem po bramce reprezentanta Burundi, Nitibazonkizy. W 66. minucie trzecią bramkę dla „Niebieskich” zdobył Łukasz Janoszka. Kolejna bramka stracona w ten sam sposób – kolejny raz złe zachowanie defensywy „Pasów”. Piłka została dośrodkowana przez Wojciecha Grzyba, Marcin Cabaj odbił futbolówkę przed siebie, dopadł do niej Łukasz Janoszka, któremu zdobycie bramki nie sprawiło żadnej trudności. W 83. minucie gola na 2:3 zdobył Łukasz Mierzejewski. Wszechstronny zawodnik wykorzystał zamieszanie w polu karnym chorzowskiej drużyny i bez skrupułów uderzył na bramkę.











