Ruch Chorzów ograł na własnym obiekcie Wisłę Kraków 3:1 w pierwszym meczu półfinałowym Pucharu Polski. Bramki dla gospodarzy strzelali Piech, Szyndrowski oraz Abbott. Dla gości trafienie zanotował Genkow.
Spotkanie lepiej rozpoczęli goście z Krakowa. To oni dłużej utrzymywali się przy piłce i byli aktywniejsi. Stwarzali sobie również sytuacje strzeleckie. Jako pierwszy Matko Perdijicia pokonać próbował Cwetan Genkow. Z prawej strony dośrodkowywał Iliew. Futbolówka trafiła wprost na głowę Bułgara, ale ten uderzył obok bramki.

W 21. minucie lewą flanką przedzierał się Melikson. Izraelczyk podniósł głowę, rozejrzał się i zagrał przed pole karne do nabiegającego Łukasza Garguły. Pomocnik „Białej Gwiazdy” uderzył z pierwszej piłki. Futbolówka leciała w światło bramki, ale dobrą interwencją popisał się bramkarz Ruchu, który odbił piłkę do boku.
Gospodarze byli schowani za podwójną gardą, ewidentnie czekając na okazję do kontrataku. W zasadzie pierwsza godna odnotowania akcja chorzowian zakończyła się bramką. W 39. minucie nieporozumienie między Czekajem i Diazem wykorzystał Piech, który przejął piłkę i spokojnie posłał ją obok próbującego interweniować Pareiki.
W końcówce pierwszej połowy zawodnicy obu drużyn się obudzili. Wcześniej na boisku mieliśmy bowiem dużo chaosu. Brakowało również strzałów. Tuż przed przerwą swoich sił próbowali jednak Szyndrowski i dwukrotnie Zieńczuk, lecz żaden ze strzałów nie znalazł drogi do bramki.

Drugą część gry w wymarzony sposób rozpoczęli wiślacy. Już pięć minut po wznowieniu spotkania w pole karne dośrodkowywał Iliew. Tam najlepiej odnalazł się Genkow i pewnym strzałem głową nie dał szans Perdijiciowi na skuteczną interwencję. Była to kolejna w tym spotkaniu akcja serbsko-bułgarskiego duetu, którego współpraca zaczyna wyglądać obiecująco.
Kilka chwil później doszło do kontrowersji w polu karnym Wisły. W szesnastce ciągnięty za koszulkę był Jankowski. Arbiter mimo protestów nie zdecydował się jednak podyktować „jedenastki”.












