Po poniedziałkowej wygranej w meczu z Dynamem Moskwa dziś gracze Rubinu Kazań nie zachwycili swoją formą. „Tatarzy” zremisowali na własnym boisku z FK Rostów nad Donem 1:1 (0:0).
Pierwsza połowa nie zwiastowała tego, że kibice zgromadzeni na trybunach Stadionu Centralnego w Kazaniu będą świadkami ciekawego widowiska. Z boiska wiało nudą, a jedyną sytuacją godną odnotowania był groźny strzał Igora Smolnikowa z 27. minuty. Na szczęście po przerwie piłkarze obu drużyn wzięli do pracy.

Rubin wyszedł na prowadzenie w 56. minucie gry. Z lewego skrzydła dośrodkował Bibars Natcho, a Salvatore Bocchetti wykorzystał swoje dobre warunki fizyczne i głową skierował piłkę do siatki. To już piąte trafienie włoskiego defensora w bieżących rozgrywkach.
Odpowiedź gości z Rostowa była błyskawiczna. Już po pięciu minutach świetnym rajdem popisał się Razvan Cocis i zagrał w pole karne rywala. Sytuację próbował jeszcze ratować Roman Szaronow, leczy wybił piłkę wprost pod nogi Maksima Grigoriewa, a ten, nie namyślając się wiele, huknął na bramkę, doprowadzając tym samym do wyrównania.
120 sekund później podopieczni Siergieja Balachnina powinni wyjść na prowadzenie. Błąd obrony Rubinu mógł wykorzystać Hector Bracamonte, jednak trafił głową wprost w Siergieja Ryżykowa. Również gospodarze nie próżnowali w ataku. Dobrą akcją popisał się Nelson Valdez, lecz Anton Koczenkow odważnym wyjściem z bramki zażegnał niebezpieczeństwo.
Na kwadrans przed końcem spotkania zrehabilitował się Szaronow, wybijając piłkę sprzed linii bramkowej. Dużo ożywienia w grze gospodarzy wprowadził rezerwowy Ałan Kasajew, który raz po raz niepokoił swoimi szarżami obrońców z Rostowa.
Również inny zmiennik, Aleksiej Miedwiediew, mógł zmienić przebieg meczu. Były gracz Sibira Nowosybirsk nie uderzył jednak zbyt mocno i Koczenkow nie dał się zaskoczyć.
Już w doliczonym czasie gry piłkę meczową miał Bocchetti, ale żaden z jego kolegów nie zdołał wykorzystać jego podania i spotkanie zakończyło się remisem 1:1.











