W poniedziałek zakończyła się druga kolejka zmagań sezonu 2010 w Premier Lidze. Ne ten dzień zaplanowano jedno starcie. Po emocjonującym meczu Rubin Kazań pokonał na wyjeździe Tom Tomsk 1:0.
Zdecydowanymi faworytami starcia na stadionie Trud byli podopieczni Kurbana Bierdyjewa. Przemawiało za nimi praktycznie wszystko: silniejsza kadra, większe doświadczenie, obycie na arenie międzynarodowej oraz lepsza forma. Mistrzowie Rosji ponadto bardzo chcieli pokazać swoim kibicom, że porażka w ramach Ligi Europejskiej z Wolfsburgiem była tylko wypadkiem przy pracy. Tom skazywano na porażkę. Wydawało się, że gospodarze nie mają żadnych szans.
Początek meczu okazał się bardzo ostry z obu stron. W ciągu zaledwie dziesięciu minut prowadzący zawody sędzia Nikołaj Iwanow aż pięciokrotnie musiał sięgnąć do kieszeni, by karać piłkarzy żółtymi kartkami. Zdecydowaną przewagę od pierwszych minut mieli zawodnicy z Tatarstanu. W ich szeregach szczególnie szalał Ałan Kasajew. Wśród miejscowych wyróżniał się Siergiej Kornilenko. Obie strony się starały, lecz piłka nie chciała wpaść do siatki.
W 29. minucie prowadzenie powinien objąć Rubin. Arbiter zauważył zagranie ręką Andrieja Iwanowa w obrębie pola karnego. Nie miał wątpliwości, wskazując na punkt oddalony od bramki o 11 metrów. Do ustawionej tam futbolówki podszedł najlepszy obecnie gracz czempionów, Aleksandr Bucharow. Udało mu się zmylić bramkarza Siergieja Pariejkę, lecz ten bardzo szczęśliwie obronił rzut karny. Chwilę później reprezentant Rosji próbował się zrehabilitować, lecz i tym razem golkiper Tomu okazał się lepszy. Mimo kilku okazji z obu stron, do przerwy wynik nie uległ zmianie.
Po zaledwie dziesięciu minutach gry w drugiej połowie Tom mógł prawie zapomnieć o komplecie punktów. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę za faul na Fatihu Tekke zobaczył Gieorgij Dżiojew. Choć tomszczanie stracili jednego piłkarza, to oni niespodziewanie zaczęli dyktować warunki gry. Raz po raz gościli w „szesnastce” Siegieja Ryżykowa. Nie potrafili jednak umieścić futbolówki w siatce niemal 30-letniego bramkarza.
Gdy do zakończenia meczu brakowało kwadransa, tuż przed polem karnym piłkę otrzymał Rafał Murawski. Reprezentant Polski został jednak nieprzepisowo powstrzymany przez Walerego Klimowa. Rosyjski piłkarz słusznie otrzymał za to zagranie żółtą kartkę. Jako że jedną już miał na koncie, poszedł w ślady Dżiojewa i wyleciał z boiska. Podyktowany rzut wolny egzekwował Cristian Ansaldi. Jego dośrodkowanie wylądowało na głowie Bucharowa, który w pełni zrehabilitował się za zmarnowaną „jedenastkę” i pokonał Siergieja Pariejkę.
Parę chwil później siły na boisku nieco się wyrównały, gdyż po raz trzeci w tym meczu sędzia Iwanow ukarał zawodnika czerwoną kartkę. Tym razem do szatni przedwcześnie wysłał gracza Rubinu, Andrieja Gorbańca. Ta sytuacja podziałała na gospodarzy, którzy na 300 sekund przed ostatnim gwizdkiem mogli wyrównać, lecz strzał Ilii Gultiajewa w znakomitym stylu sparował Ryżykow.
Choć Tom miał swój moment przewagi, w przekroju całego meczu lepsi byli mistrzowie kraju. Podopieczni Kurbana Bierdyjewa zasłużenie pokonali swoich rywali 1:0. Dzięki temu zachowali prowadzenie w tabeli, wypracowując sobie dwupunktową przewagę nad Dynamem, Zenitem i CSKA i spokojnie mogą czekać na starcie z Terekiem.










