Rubin Kazań wciąż ma szanse na trzeci tytuł mistrza Rosji z rzędu. W jedynym poniedziałkowym spotkaniu Premier Ligi „Tatarzy” zremisowali na swoim obiekcie ze Spartakiem Moskwa 1:1. Bohaterem meczu był Siergiej Kornilenko, który w czwartej minucie doliczonego czasu gry zapewnił swojej drużynie jeden punkt.
Więcej problemów z zestawieniem wyjściowego składu miał opiekun „Miaso” Walery Karpin. Z powodu kontuzji do Kazania nie mogli pojechać Siergiej Parszywliuk, Kiriłł Kombarow, Ari i Martin Stranzl. W zespole gospodarzy brakło jedynie Romana Szaronowa oraz Obafemiego Martinsa.

Jako pierwsi groźnie zaatakowali piłkarze Rubinu. Z prawej strony boiska dośrodkował Christian Noboa, a piłkę odbitą od jednego z defensorów Spartaka instynktownie odbił Andrij Dzikań. Pięć minut później Ukrainiec znów znalazł się na posterunku, po tym jak mocnym strzałem z dystansu popisał się Ałan Kasajew. Następnie futbolówka znalazła się w siatce „Miaso”, ale arbiter Władysław Biezborodow nie uznał bramki. Sędzia dobrze wychwycił pozycję spaloną Aleksandra Rjazancewa, jednocześnie nie zauważając faulu Marka Suchego na Siergieju Kornilence, za co powinien podyktować rzut karny.
W 27. minucie „Tatarzy” przeprowadzili szybką kontrę, która mogła zakończyć się golem Rjazancewa. Pomocnik gospodarzy strzelił z ponad 30 metrów, lecz Dzikań zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Goście obudzili się dopiero w 31. minucie. Wówczas to Welliton wygrał pojedynek z Cesarem Navasem i znalazł się sam przed Siergiejem Ryżykowem, ale golkiper Rubinu zatrzymał Brazylijczyka.
Dziesięć minut później podopieczni Walerego Karpina objęli prowadzenie. Trójkową akcję przeprowadzili gracze z Kraju Kawy: Alex, Ibson i Welliton. Ten ostatni otrzymał kapitalne podanie z głębi pola i ze spokojem skierował piłkę do siatki z dziesięciu metrów. Błąd w tej sytuacji popełnił Salvatore Bocchetti, który nie zdołał przeciąć zagrania Ibsona. W tej części meczu nie wydarzyło się już nic ciekawego i piłkarze zeszli do szatni przy prowadzeniu Spartaka.
Tuż po wznowieniu gry obie ekipy zmarnowały doskonałe okazje. Najpierw Aleksandr Rjazancew nie trafił czysto w futbolówkę dośrodkowaną na piąty metr przez rezerwowego Gokdeniza Karadeniza. W odpowiedzi kilkudziesięciometrowy rajd przeprowadził Aiden McGeady, jednak już w polu karnym Rubinu Irlandczyk został zablokowany przez Navasa.
W 57. minucie Walery Karpin musiał przeprowadzić pierwszą zmianę. Kontuzjowanego Aleksa zastąpił Nikita Bażenow. 120 sekund później groźnie uderzył Karadeniz, piłka minęła jednak słupek bramki Dzikania. Na kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry znów nie popisał się sędzia Biezborodow. Nicolas Pareja nieprawidłowo powstrzymywał we własnej szesnastce Kornilenkę, Białorusin upadł na murawę, a główny rozjemca zamiast wskazać na jedenasty metr ukarał napastnika Rubinu żółtą kartką.











