Piłkarze Rubinu Kazań srodze zawodzą kibiców swojego zespołu. Popularni „Tatarzy” ostatnie zwycięstwo w lidze odnieśli półtora miesiąca temu i coraz więcej wskazuje na to, że były klub Rafała Murawskiego nie będzie się liczył w walce o tytuł mistrzowski. Co spowodowało, że zespół, który jeszcze niedawno rywalizował jak równy z równym z Barceloną, dziś nie potrafi pokonać Amkaru Perm?
Przez ostatnie trzy lata Rubin Kazań był najstabilniejszą rosyjską drużyną. Podopieczni Kurbana Bierdyjewa dwukrotnie sięgnęli po mistrzostwo kraju, a w zeszłym roku finiszowali na trzecim miejscu w tabeli. Co ciekawe, w ubiegłym sezonie, który w Kazaniu uznano za nieudany, Rubin przegrał dwa mecze. Dokładnie tyle samo co w pierwszych siedmiu kolejkach obecnych rozgrywek. Gołym okiem widać więc, że w maszynce z Tatarstanu coś się zacięło.
W ciągu ostatnich osiemnastu miesięcy kazański klub opuściły jego trzy największe gwiazdy: Alejandro Dominguez, Aleksandr Bucharow i Siergiej Siemak. Tylko ten ostatni, broniący obecnie barw Zenitu Sankt Petersburg, zdołał zaaklimatyzować się w nowym zespole. W zamian za argentyńsko-rosyjski kontyngent Kurban Bierdyjew postawił na mieszankę graczy sprawdzonych w silniejszych ligach oraz tych, którzy wyróżniali się na rosyjskich boiskach. Nawet tak znakomity strateg jak turkmeński trener nie był jednak w stanie przewidzieć, że taki eksperyment zakończy się fatalnie.
Fatih Tekke, potencjalny następca Domingueza, pożegnał się z Rubinem po rozegraniu pięciu spotkań. Kupiony w miejsce Aleksandra Bucharowa Obafemi Martins wytrzymał w Kazaniu sześć miesięcy, po czym został wypożyczony do Birmingham City, w którym poza bramką strzeloną w finale Carling Cup niczym się nie wyróżnia. Od listopada Bierdyjew nie ma też żadnego pożytku z kontuzjowanego Carlosa Eduardo. Cała trójka kosztowała w sumie 31 milionów euro i można śmiało powiedzieć, że były to pieniądze wyrzucone w błoto.
Gdy zimą Rafał Murawski wracał z Rubina Kazań do Lecha Poznań, dziennikarze pytali go, czemu mimo świetnych warunków finansowych zdecydował się na powrót do Polski. Odpowiedź doświadczonego pomocnika była krótka – zdecydowały względy rodzinne. Z podobnymi problemami boryka się inny zagraniczny gracz „Tatarów”, Salvatore Bocchetti. Włoski defensor oświadczył, że fatalnie znosi pobyt w Kazaniu i marzy o rychłym powrocie do ojczyzny. Wątpliwe jednak, aby jakikolwiek zespół z Serie A był skłonny wyłożyć na tego gracza tyle co Rubin, czyli około 10 milionów euro.
A co z rosyjskimi piłkarzami, którzy w ostatnim roku dołączyli do drużyny Kurbana Bierdyjewa? Cóż, mówiąc delikatnie, ich klasa nie odpowiada aspiracjom właścicieli Rubinu. Igor Lebiedienko nie błyszczał skutecznością w Rostowie, podobnie zresztą jest w Rubinie. Z kolei Aleksiej Miedwiediew jest po prostu za słaby na grę w ataku „Tatarów”. Podobnie chyba myśli Bierdyjew, który w tym sezonie wpuścił doświadczonego napastnika tylko na 47 minut w pięciu spotkaniach. Piotr Niemow nieco częściej podnosi się z ławki rezerwowych. Jedynie Władimir Diadiun, w zeszłym sezonie wypożyczony do Spartaka Nalczik, wywalczył miejsce w wyjściowym składzie. To jednak trochę za mało, aby myśleć o odzyskaniu tytułu mistrzowskiego.










