Po obfitującej w bramki sobocie oczy całej piłkarskiej Rosji zwróciły się na Moskwę. W stolicy kraju jego wicemistrz, CSKA, podejmował aktualnych czempionów, Rubin Kazań. Po dobrym meczu lepsi okazali się goście, którzy są bardzo blisko zapewnienia sobie drugiego z rzędu tytułu najlepszego zespołu największego państwa świata.
Przed tą potyczką faworytów raczej upatrywano w ekipie Kurbana Bierdyjewa. Za zespołem z Tatarstanu przede wszystkim przemawiało jego zgranie i lepsza oraz stabilniejsza forma. Dla czempionów starcie z CSKA było świetną okazją do udowodnienia na krajowym podwórku, że znakomite wyniki osiągnięte w Lidze Mistrzów w konfrontacjach z Barceloną nie są dziełem przypadku. Opiekun „Wojskowych” Leonid Słucki liczył, że jego gracze zmobilizują się na potyczkę z Rubinem oraz pokonają go już czwarty raz w sezonie.

Od samego początku fani futbolu w Rosji byli świadkami żywego i emocjonującego meczu. Nieco lepiej radzili sobie gospodarze, wśród których pierwszy skrzypce grali Ałan Dzagojew i Milos Krasić. W dziewiątej minucie Alejandro Dominguez zarobił rzut wolny, lecz jego wykonanie nie wyszło Cristanowi Ansaldiemu, a dobitka padła łupem Igora Akinfiejewa. Ze stałego fragmentu gry po drugiej stronie dośrodkowywał Gieorgij Szcziennikow, ale Ouwo Moussa Maazou spóźnił się do niego i oddał niedokładny strzał.
Po 17. minutach gry dał o sobie znać uznany odkryciem poprzedniego sezonu Dzagojew. Ładnie wszedł w pole karne, lecz do piłki jako pierwszy dopadł strzegący bramki Rubinu Siergiej Ryżykow. Po kilku próbach przeforsowania defensywy gospodarzy nieudanie w pole karne przyjezdnych dośrodkowywał Krasić. Nacisk CSKA zaowocował głupim błędem golkipera przeciwników, który złapał futbolówkę po podaniu od Gokdeniza Karadeniza. Prowadzący zawody arbiter Stanisław Suchina podyktował rzut wolny pośredni 12 metrów od „świątyni” „Tatarów”. Jego niefortunne rozegranie na bramkę mogli zamienić kazańczycy, lecz w głupi sposób zmarnowali kontrę.
Im mniej czasu pozostawało do końca pierwszej połowy, tym częściej „Wojskowi” bywali w „szesnastce” rywali. Jednak Maazou najpierw nie doskoczył do dośrodkowania Szcziennikowa, a potem futbolówka po rykoszecie odbiła się od murawy i nie sprawiła problemów Ryżykowowi. Tuż przed przerwą w pole karne Akinfiejewa wbiegł Dominguez, lecz golkiper Sbornej wygarnął spod jego nóg zbyt daleko wypuszczoną piłkę. Podobna sytuacja miała miejsce po przeciwległej stronie boiska, gdzie również bramkarz okazał się szybszy od Dzagojewa. Do przerwy gole nie padły.
Początek drugiej połowy należał do CSKA. Piłka jednak odskoczyła odkryciu poprzednich rozgrywek, trafiła do Krasicia. Serbowi nie udało się czysto uderzyć. Do futbolówki próbował jeszcze zdążyć Maazou, ale nie przyniosło to skutku. Chwilę później gorąco zrobiło się po drugiej stronie boiska. Jego sprawcą okazał się Ałan Kasajew, który zawiódł w kluczowym momencie akcji. Jego dośrodkowanie nie trafiło do Bucharowa, a Karadenizowi nie udało się do niego dobiec, by oddać strzał.











