Środa upłynęła w Rosji pod znakiem nadrabiania ligowych zaległości. W trzech rozegranych spotkaniach padły same remisy, z czego dwa bezbramkowe. Praktycznie tylko kibice, którzy udali się na pojedynek wicelidera tabeli z byłym mistrzem kraju, mogą czuć się usatysfakcjonowani.
W dalekim Władywostoku Zenit miał uczynić kolejny krok w górę tabeli. Zwłaszcza, że nie miał trudnego przeciwnika. Łucz-Energija w obecnym sezonie spisuje się bardzo słabo i jest obecnie uważana za jednego z głównych kandydatów do spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej. Okazało się jednak, że pokonanie ligowego słabeusza nie jest takie łatwe. Piłkarze Dicka Advocaata w ogóle nie przypominali zawodników, którzy nieco ponad miesiąc temu wygrali Puchar UEFA. Zawiedli wszyscy, zwłaszcza Ci, po których spodziewano się najwięcej, jak np. Fayzulin, Tymoszczuk, Zyrjanow i Arszawin. Remis 0-0 obu stron nie daje praktycznie nic. Mistrzowie Rosji nie odrabiają strat, a Łucz, zamiast oddalania się, kontynuuje marsz ku pierwszej dywizji.
Również nie popisali się liderzy Premier Ligi. Rubin także zremisował bezbramkowo nie prezentującym najwyższej formy Saturnem. Kazańczycy są w wyraźnym kryzysie. Prowadzący podopieczni Kurbana Bierdyjewa zanotowali trzeci z rzędu remis i czwarty kolejny mecz bez zwycięstwa. Jeśli turkmeński trener szybko czegoś nie wymyśli, jego zawodnicy stracą pozycję lidera. A jeśli zadyszka ta potrwa dłużej, to na pierwszy w historii klubu tytuł mistrza Rosji kazański klub będzie musiał poczekać co najmniej rok. Ich sytuacja bardzo przypomina początek sezonu 2007/2008 w wykonaniu warszawskiej Legii, która również po odniesieniu siedmiu kolejnych zwycięstw znalazła się w dołku, ustępując miejsca krakowskiej Wiśle.
Ogromnie dużo emocji przyniósł za to pojedynek w Permie. Spotkały się w nim dwie liczące się w tym sezonie siły piłkarskie. Trudno było jednoznacznie wskazać faworyta. Teoretycznie więcej szans dawało się podopiecznym Walerego Gazzajewa. Jednak Amkar wcale nie stał na straconej pozycji. Miodrag Bożović wykonał w tym klubie fantastyczną pracą, czyniąc z przeciętnych piłkarzy wspaniale rozumiejący się zespół. Piłkarze wyszli na boisko przy szaleńczej wrzawie kibiców zgromadzonych na stadionie Zwiezda. Od samego początku obserwowali oni szybkie starci, dużo efektownych zagrań i wymianę ciosów. Do groźnych sytuacji dochodziło zarówno w polu karnym Siergieja Narubina, jak i Igora Akinfiejewa. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli goście, a wynik meczu otworzył znajdujący się ostatnio w wyśmienitej dyspozycji Brazylijczyk Vagner Love, który bramkarza rywali pokonał w tym sezonie już po raz piąty. Gospodarzy to nie załamało i swoim inteligentnym i wyważonym stylem zaczęli dążyć do wyrównania. Dzięki temu niecały kwadrans później na tablicy świetlnej widniał już rezultat remisowy, dzięki trafieniu Siergieja Wołkowa. Tuż przed przerwą bezmyślnie zachował się Martin Kusziew. Najlepszy strzelec Amkaru w głupi sposób zarobił drugą żółtą kartkę i musiał opuścić plac gry.
Osłabionym miejscowym strata napastnika wcale nie przeszkodziła w dobrej grze w drugiej połowie. Potrzebowali 14 minut, by, grając w dziesiątkę, wyjść na prowadzenie za sprawą Tomislava Dujmovicia. To akurat umotywowało zawodników z Moskwy, a zwłaszcza Milosa Krasicia, którego nazwisko między 62. i 69. minutą stało się najczęściej wymienianym przez komentatora. Najpierw został ukarany żółtą kartką, a potem strzelił dwie gole, dzięki którym CSKA po raz drugi w ciągu tego meczu objął prowadzenie. Jednak permianie udowodnili, że jeszcze się w tym meczu liczą. Na nieco ponad kwadrans przed końcem spotkania ponownie wyrównali, a najszczęśliwszym człowiekiem na murawie był Gieorgi Piejew. Gospodarze z każdą chwilą słabli. Próbowali sporadycznych kontrataków, ale to „Wojskowi” przeważali. Nie udało im się jednak po raz czwarty pokonać Narubina, ale jednak nic to nie dał. Zespół Miodraga Bożovicia dowiózł do końca remis. Dzięki temu „Czerwono-czarni” mają nadal zaledwie jeden punkt straty do Rubinu i realne szanse na prześcignięcie go. Najbliższa okazja ku temu już w najbliższy weekend, kiedy Amkar zmierzy się na wyjeździe z Zenitem, a kazańczycy w Groznym z Terekiem.










