Stało się, ich całosezonowe wysiłki wreszcie zostały nagrodzone. Piłkarze Rubinu Kazań pięćdziesięciolecie istnienia klubu uczcili pierwszym w jego historii mistrzostwem Rosji. Tytuł zapewnili sobie na trzy kolejki przed końcem, pokonując w 27. serii spotkań w Ramienskoje Saturna 2:1.
Od soboty zawodnicy ze stolicy Tatarstanu wiedzieli, że jeśli dzisiaj zdobędą chociażby jednego gola więcej niż przeciwnicy, ich całoroczna praca przyniesie wymierny efekt. Wystarczyło pokonać nie najsilniejszy team z podmoskiewskiego Ramienskoje. Starciu temu z ogromną uwagą przyglądali się gracze CSKA, którym zwycięstwo podopiecznych Juergena Roebera zwiększało szansę na powrót na tron po rocznej przerwie. Od samego początku przewagę mieli goście. Jednak nie udawało im się przedrzeć przez szczelnie ustawiony blok obronny miejscowych. Przyjezdnych nieco paraliżowała stawka meczu. Zawodzili zwłaszcza ci, którzy ostatnimi czasy decydowali o sile lidera Premier Ligi. Szczególne pretensje Kurban Bierdyjew mógł mieć do sprawiającego wrażenie zagubionego Aleksandra Bucharowa. Saturn tylko rzadko kontratakował. Jednak najlepsza defensywa w lidze bez większych problemów zatrzymywała wszelkie akcje miejscowych. Ostatecznie nikomu nie udało się zdobyć bramki i pierwsze 45 minut zakończyło się bezbramkowym remisem.
Turkmeński szkoleniowiec Rubinu był wyraźne zdegustowany postawą swoich zawodników przed przerwą i musiał zareagować. Od początku drugiej połowy bezproduktywnego Bucharowa zastąpił serbski weteran, Savo Milosević. Sytuacja na boisku nie ulegała zmianie. Rubin miał przewagę, ale nie potrafił jej udokumentować. Myśl o tym, że jest o jednego gola od tytułu wyraźnie działała na jego niekorzyść. Z każdą chwilą coraz większa nerwowość pojawiała się na twarzy Kurbana Bierdyjewa. W 69. minucie zdecydował się zdjąć z boiska Gokdeniza Karadeniza, a w jego miejsce wprowadzić ostatnio zawodzącego Romana Adamowa. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Był napastnik FK Moskwa 660 sekund później zdobył swojego pierwszego gola w barwach, czym wprawił w radość wszystkich kibiców z Kazania. To wyraźnie ich zdekoncentrowało, przez co nadziali się na kontrę, po której Pietr Niemow doprowadził do tego, że piłka po raz pierwszy od 408 minut znalazła drogę do bramki Siergieja Ryżikowa. Bierdyjew postawił wszystko na jedną kartę. Na 60 sekund przed ostatnim gwizdkiem w sektorze kazańczyków zapanowała euforia. Desygnowany do gry w drugiej połowie Savo Milosević zdobył jednego ze swoich najważniejszych goli w życiu. Potem Rubin tylko się bronił. A gdy sędzia zakończył mecz, jego radości nie było końca. Kazańczycy wiedzieli, że już nikt im tego nie zabierze, że odnieśli życiowy sukces, że od tej chwili mogą nazywać się mistrzami Rosji.
W pozostałych dzisiejszych meczach po 1:1 zremisował Spartak Nalczik z Tomem i Terek z FK Moskwa, a Łucz-Energija przegrała z Amkarem 0:1.










