W rozgrywanej w sobotę 29. kolejce Premier Ligi rozstrzygnęły się losy mistrzostwa kraju. Po raz drugi z rzędu i drugi w historii zdobył je Rubin Kazań, który bezbramkowo zremisował z Zenitem Sankt Petersburg. Szanse na tytuł zaprzepaścił Spartak Moskwa, ulegając w derbach CSKA 2:3.
Losy Spartaka zależały od wyniku potyczki Zenitu Sankt Petersburg z Rubinem. Za fowrytów tego starcia jednoznacznie uznawano wciąż jeszcze aktualnych czempionów. Na ich korzyść przemawiało głównie zgranie oraz prezentowana forma. Kazańczycy pod koniec sezonu znajdowali się w świetnej dyspozycji, dzięki czemu możliwe było chociaż ich zwycięstwo nad Barceloną. Zenit nie zamierzał się poddawać. Zwycięstwo w dwóch ostatnich kolejkach pozwalało zawodnikom Anatolija Dawidowa na wicemistrzostwo i bezpośredni udział w fazie grupowej Ligi Mistrzów.
W mecz lepiej weszli podopieczni Kurbana Bierdyjewa. Już w pierwszej minucie z dystansu uderzał Aleksandr Rjazancew. Jednak nie udało mu się skopiować swojego wyczynu z meczu Ligi Mistrzów przeciwko Barcelonie. Rubin napierał. Gdy minęło 540 sekund meczu, w polu karnym Zenitu padł Gokdeniz Karadeniz. Sędzia Aleksandr Kołobajew nie zdecydował się jednak użyć gwizdka, uznając interwencję Nicolasa Lombaertsa za czystą. Niedługo potem z dalszej odległości uderzał Christian Noboa. Ekwadroczykowi nie udało się jednak wcelować w bramkę Wiaczesława Małafiejewa.
Mistrzowie Rosji atakowali, starali się nie schodzić z połowy przeciwników. Wiedzieli, że do zapewnienia sobie drugiego z rzędu tytułu potrzebowali zwycięstwa. Animuszu dodawało im to, że w rozgrywanych równolegle derbach Moskwy Spratak prowadził z CSKA. Jednak z czasem sytuacja na boisku się wyrównała. Goście zacieśnili szyki obronne, nie dopuszczając czempionów do znalezienia się w dobrej sytuacji do zdobycia bramki. Sami jednak również nie potrafili zagrozić Siergiejowi Ryżykowowi. Golkiper „Tatarów”dopiero w 28. minucie miał pierwszą okazję do wykazania się swoim kunsztem. Nie musiał się wysilać, gdyż Władimir Bystrow nie sprawił mu wielu problemów.
Po tym, jak bramkarz zdobywców Pucharu UEFA 2008 poradził sobie ze strzałem Noboy, okazję do wpisania się na zdobycia gola miał Mateja Keżman. Serbowi nie udało się wstrzelić w kazańską bramkę. Z odpowiedzi udaną akcję w polu karnym przyjezdnych przeprowadził Aleksandr Bucharow. Jego uderzenie okazało się słabe i nie sprawiło żadnych problemów golkiperowi Zenitu.
38.minuta przyniosła bardzo kontrowersyjną sytuację. Próbując powstrzymać atak gospodarzy Małafiejew wyszedł poza swoje pole karne, gdzie sfaulował Bucharowa. Za swój występek otrzymał żółtą kartkę, choć sędzia Kołobajew z czystym sumieniem mógł mu pokazać czerwoną. Rzut wolny tuś sprzed linii „szesnastki” gości został jednak zmarnowany, a arbiter odgwizdał pozycję spaloną.
To niepowodzenie nie zraziło żądnych zapewnienia sobie drugiego z rzędu tytułu gospodarzy. Niedługo potem Bucharow wyszedł sam na sam z bramkarzem rywali, minął go, lecz piłka dzięki ofiarnej interwencji Lombaertsa nie znalazła się w siatce. Tuż przed przerwą na bramkę Ryżykowa uderzał Fatih Tekke, ale nie udało mu się zmienić wyniku meczu.










