W sobotę rozpoczęła się rywalizacja w 14. kolejce zmagań Premier Ligi. Wśród trzech rozgrywanych tego dnia spotkań najciekawiej zapowiadała się potyczka Rubinu Kazań z Dynamem Moskwa. Mistrzowie kraju pokazali klasę i pokonali stołecznego rywala 2:0. Bohaterem okazał się Ałan Kasajew, zdobywca obu goli.
Za faworytów do zwycięstwa w tej konfrontacji uważano raczej mistrzów Rosji. Kazańczycy w obecnym sezonie prezentują się zdecydowanie lepiej od swoich moskiewskich konkurentów. Ponadto po przerwie spowodowanej mundialem, zanotowali same zwycięstwa. Jednak w tej potyczce czempioni musieli już radzić sobie bez sprzedanego do Zenitu Aleksandra Bucharowa.

Wbrew oczekiwaniom zgromadzonych na Centralnym kibiców, od początku lepiej prezentowali się przyjezdni. Już w pierwszych minutach w pole karne Siergieja Ryżykowa posłane zostały dwa groźne dośrodkowania. Swoich szans nie wykorzystali jednak Aleksandr Kokorin i Luke Wilkshire. Miejscowi byli w stanie zaatakować dopiero po niemal kwadransie gry. Nieco przypadkowej sytuacji, powstałej po nie do końca pewnej interwencji Władimira Granata, nie wykorzystał McBeth Sibaya.
Akacja reprezentanta „Bafana Bafana” dała początek większemu zaangażowaniu ze strony czempionów. W 20. minucie niezłą indywidualną akcją popisał się Ałan Kasajew. Minął trzech rywali, lecz czwarty, Leandro Fernadez, okazał się już skuteczny. Po dobrej interwencji Denisa Kołodina przy akcji Gokdeniza Karadeniza bramkarskim kunsztem mógł wykazać się Władimir Gabułow. Po podaniu od Kasajewa, groźnie uderzył Siergiej Siemak, lecz rezerwowy golkiper „Sbornej” poradził sobie z tym w dobrym stylu. „Biało-niebiescy” chcieli się odgryźć, lecz defensywa kazańska powstrzymała akcje Igora Siemszowa i Kokorina. Po 34 minutach gry Fernandez niemal sprokurował okazję dla Rubinu. W porę jednak zdążył naprawić swój błąd. Do końca pierwszej połowy gospodarze przeważali, lecz nie byli w stanie wypracować sobie dogodnej sytuacji do zdobycia bramki. Przyjezdni odpowiedzieli zaledwie jednym nieudanym uderzeniem Kokorina.
Druga cześć meczu zaczęła się od niecelnych uderzeń Aleksandra Samiedowa i Siergieja Siemaka. Niedługo po tym akcję kapitana mistrzów przerwał Fernandez, a Kasajewa powstrzymał Kołodin. W odpowiedzi próbowali przyjezdni, lecz Dmitrij Kombarow strzelał niecelnie, a piłkę po ataku Dmitrija Chochłowa z Igorem Siemszowem udanie sparował Ryżykow. Rosyjski bramkarz chwilę później, jak i cały stadion, wzniósł ręce w górę. Po dobrym kontrataku oko w oko z Gabułowem stanął Kasajew, który dał czempionom prowadzenie. Chwilę później próbował się popisać Kokorin. Sędzia prowadzący zawody zauważył chęć wymuszenia przez niego rzutu wolnego, co zakończyło się dla młodego napastnika żółtą kartką.











