W niedzielę rozegrano dwa kolejne mecze rosyjskiej Premier Ligi. Okazała się ona udana dla Rubinu Kazań. Wciąż jeszcze aktualni mistrzowie kraju w ostatniej chwili pokonali Anży Machaczkała 1:0.
Pierwszą akcję przeprowadzili gospodarze, lecz nie zagrozili zbytnio bramce Siergieja Ryżykowa. Jednak 120 sekund później golkiper mistrzów Rosji musiał się sporo napracować, by obronić strzał Corajewa. Po tym ostrzeżeniu do pracy wzięli się zawodnicy Rubinu. Aktywnie poczynał sobie Christian Noboa. Do jego podania nie zdążył Siergiej Kornilenko, a chwilę później Ekwadorczyk chybił z dystansu. Po niemal kwadransie gry udało mu się celnie dośrodkować w pole karne, ale przytomnie zachował się Ilia Abajew, piąstkując piłkę.
Po kwadransie gry szarpać próbował Obafemi Martins, lecz jego podania w pole karne nie trafiały do adresatów. W odpowiedzi zablokowany został Corajew, a Ryżykow po raz kolejny musiał wykazać się kunsztem, by zapobiec utracie bramki po strzale Kucharczuka. Wybił piłkę na rzut rożny, na którym Anży nie skorzystało. W 23. minucie po błędzie defensywy kaukaskiego klubu w sytuacji sam na sam z Abajewem znalazł się Martins, ale bramkarz gospodarzy również pokazał klasę. Miejscowi zrewanżowali się akcją Corajewa i Bakajewa, którą źle wykończył Kucharczuk.
Rubin starał się zrewanżować, lecz jego akcje przypominały walenie głową w mur szczelnej machaczkalskiej defensywy. Z wywalczonego przez Ałana Kasajewa rzutu rożnego nic nie wynikło, a uderzenie Noboy i Kornilenki po odbiciu się od defensorów wychodziły poza pole gry. W końcówce pierwszej połowy dwoma nieudanymi zagraniami swoją obecność na boisku zaznaczył Rafał Murawski. Nie pomogło to jego klubowi i na przerwę piłkarze schodzili przy bezbramkowym remisie.
Po kiepskich 45 minutach trener Kurban Bierdyjew w przerwie dokonał dwóch zmian. Niewidocznego Andrieja Gorbańca oraz bezproduktywnego Martinsa zmienili Gokdeniz Karadeniz i Aleksiej Miedwiediew. Turek zaraz po wejściu na boisko próbował dośrodkowywać, lecz piłka znalazła się w rękach Abajewa. W rewanżu na bramkę Ryżykowa uderzał Kebe, lecz i tym razem golkiper Rubinu spisał się bez zarzutu. Chwilę później udanie zagrał na przedpolu, przechwytując podanie do Kucharczuka. Czempioni odpowiedzieli niecelnym uderzeniem Kasajewa oraz silnym Kornilenki, przy którym próbkę swoich możliwości pokazał bramkarz Anży.
Wydawało się, że Christian Noboa nie może dostać lepszej okazji do umieszczenia futbolówki w siatce niż rzut wolny z 23 metrów. Ekwadorczyk posłał ją jednak w niebiosa. Nic czempionom nie dawały akcje Karadeniza czy Kasajewa. Trener Bierdyjew, chcąc wzmocnić ofensywę, zdecydował się na zdjęcie tego drugiego boiska i zastąpienie go Aleksandrem Rjazancewem. Niedługo po tym strzałem z daleka Abajewa zaskoczyć próbował Miedwiediew, lecz nie trafił. W rewanżu prowadzenie Anży mógł dać Josan, ale po raz kolejny Ryżykow był tam, gdzie być powinien.
Niedługo po tym golkiper Rubinu pewnie wyłapał strzał Corajewa, a Rjazancew zagrał bardzo złą piłkę do Kornilenki. Chwilę później niecelnie z dystansu uderzał Josan. W końcówce trener Gadżi Gadżijew zmianami zabierał cenne sekundy rywalom, lecz nic mu to nie dało. W doliczonym czasie z linii pola karnego Karadeniz tak kopnął piłkę, że wyciągnięty jak struna Abajew nie był w stanie zapobiec jej wpadnięciu do siatki. Rubin w ostatniej chwili uratował trzy punkty, lecz styl zwycięstwa chluby mu nie przynosi. Dzięki temu nadal zachował szansę na trzeci z rzędu tytuł.










