Żetysu Tałdykorgan. Może brzmi to trochę jak stół z powyłamywanymi nogami, ale polscy kibice będą musieli nauczyć się prawidłowej wymowy nazwy tego klubu. Już 5 lipca Lech Poznań zmierzy się z zespołem z Kazachstanu w pierwszej rundzie. Czego możemy się spodziewać po rywalu Polaków?
Żetysu to stosunkowo młody klub (założony w 1981 roku), który do tej pory nie miał okazji do pokazania się na arenie europejskiej. Drugie miejsce w lidze Kazachstanu w ubiegłym sezonie to najlepszy wynik w historii tego klubu. W bieżących rozgrywkach szanse na powtórzenie tego sukcesu są mniej niż iluzoryczne. Zespół z Tałdykorganu zajmuje trzynastą lokatę w czternastozespołowej lidze i myśli wyłącznie o utrzymaniu. Lech nie powinien więc mieć większych problemów z odprawieniem tego zespołu z kwitkiem. Największym problemem może być długa podróż, Tałdykorgan leży bowiem niemal w… Chinach.

W składzie Żetysu jest wielu piłkarzy z Kazachstanu, ale także kilku zawodników z Bałkanów. Najliczniejszą nacją oprócz rodzimych piłkarzy są Serbowie. Nie brakuje też znanych nazwisk, jak na przykład Goran Marić. 28-letni Serb rozpoczynał karierę w słonecznej Hiszpanii, grał w rezerwach Celty Vigo, Las Palmas czy nawet Barcelonie B, dla której strzelił jedenaście goli w 33 meczach. Potem zaliczył krótki epizod w angielskim Norwich, rozegrał kilka spotkań w Realu Union i trafił do Węgier, gdzie również pokazał się z dobrej strony, trafiając do siatki siedemnaście razy w 40 spotkaniach. W Żetysu jak na razie nie idzie mu najlepiej, w dwunastu spotkaniach strzelił tylko jednego gola, co jest wynikiem znacznie poniżej oczekiwań. Innym ciekawym piłkarzem jest 35-letni Sinisa Dobrasinović, Czarnogórzec z cypryjskim paszportem. Otóż Dobrasinović w sezonie 2008/2009 rozegrał pięć spotkań w fazie grupowej Ligi Mistrzów w barwach Anorthosisu Famagusta. Poza tym trzynastokrotny reprezentant Cypru ma w swoim CV występy w belgijskim Lokeren czy greckiej Kavali. Zdobywanie bramek to z kolei zadanie Edina Juzunovicia, który w bieżącym sezonie ukąsił sześć razy. Chorwat wcześniej trafiał dla rosyjskiego Dynama Briańsk i Rudaru Velenje.
Za najlepszego piłkarza Żetysu uważa się Siergieja Skorycha. 28-letni pomocnik to 28-krotny reprezentant kraju i… całkiem nieźle zna Polaków. Skorych grał w Tobole Kostanaj, kiedy ta drużyna walczyła w europejskich pucharach z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski, był również piłkarzem Szachtioru Karaganda, gdy grał z Ruchem Chorzów. Kazach jest więc piłkarzem, który wie, jak smakuje gra w europejskich pucharach. Polskę z Żetysu łączy jeszcze jedno nazwisko. To Vule Trivunović, który jeszcze niedawno zakładał koszulkę Cracovii Kraków, a dziś ubiera trykot wicemistrza Kazachstanu.











