Wydawało się, że w dziesiątej kolejce Premier Ligi ciężko będzie o niespodzianki. Faworytów czekały raczej łatwe porażki. Znowu skompromitował się CSKA. Podopieczni Zico ulegli kolejnemu beniaminkowi – Kubaniowi. Ponownie zespół z Moskwy poskromił Zenit. Tym razem było to Dynamo.
Wśród spotkań ostatniego weekendu w Rosji zdecydowanie najbardziej prestiżowo zapowiadało się starcie w Chimkach. Dynamo Moskwa podejmowało tam jednego z głównych kandydatów do tytułu mistrzowskiego – Zenit Sankt Petersburg. Obie jedenastki przystępowały do tej potyczki w nieciekawych nastrojach. Dynamo po serii słabszych spotkań znajdowało się w połowie ligowej stawki. Zwycięzcy Pucharu UEFA 2008 chcieli odbudować morale drużyny po ubiegłotygodniowej przegranej na szczycie z CSKA. To właśnie podopiecznym Dicka Advocaata dawano więcej szans na zgarnięcie pełnej puli punktowej w niedzielnym spotkaniu. Mecz rozpoczął się od lekkiej wymiany ciosów. Oba zespoły nie forsowały tempa, ale miały swoje okazje do zdobycia bramki. Jednak oddawane strzały najczęściej mijały cel. W 26. minucie w dobrej sytuacji po dośrodkowaniu Kiriłła Kombarowa mógł znaleźć się debiutujący w Premier Lidze Witkor Swieżow, ale uprzedził go Wiaczesław Małafiejew. Chwilę później po rzucie rożnym dla Zenitu gola zdobyć mógł Tomas Hubocan. Udanym blokiem popisał się jednak Władimir Granat. Na 600 sekund przed końcem pierwszej połowy Zenit uzyskał rzut wolny w pobliżu pola karnego. Strzał Pawła Pogriebniaka, choć uważnie przygotowywany, nie znalazł drogi do celu. Okazję ze stałego fragmentu gry mieli również „Biało-niebiescy”. Małafiejewowi udało się wypiąstkować uderzenie Dmitrija Kombarowa. Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis. Zaledwie dwie minuty po wznowieniu gry mogło być 1:0 dla gospodarzy. Mogło, bo główka Jovana Tanasijevicia przeszła nad petersburską bramką. W tej części meczu uaktywnił się Zenit. Goście wyraźnie szukali bramki, ale nie mogli przedrzeć się przez linią obronną Dynama. W 72. minucie fatalny błąd przy podaniu Dmitrija Kombarowa popełnił Małafiejew. Na jego szczęście, brat bliźniak zawodnika miejscowych, Kiriłł, nie trafił do pustej bramki. Przyjezdni starali przycisnąć. Po faulu na Pogriebniaku z rzutu wolnego w mur trafił Anatolij Tymoszczuk. Starania podopiecznych Advocaata nie przynosiły pożądanego efektu. Gdy do końca meczu brakowało pięciu minut, piłkę przechwycił Granat. Podał ją do Kiriłła Kombarowa, który ograł Radka Sirla, położył Małafiejewa i zagrał piłkę Chochłowowi. Kapitanowi Dynama pozostało tylko wepchnięcie futbolówki do siatki. Zenit postawił wszystko na jedną kartę. Igor Denisow spróbował nawet w „szesnastce” Władimira Gabułowa swoich umiejętności aktorskich, za co wyleciał z boiska. Zawodnicy Andrieja Kobieliewa pokonali swoich przeciwników i zdobyli ważne trzy punkty. Za tydzień zmierzą się na wyjeździe z Tomem, a Zenit podejmie na Pietrowskim Kubań.
Po raz kolejny w tym sezonie kompromitującej porażki doznał CSKA. Po przegranej z Rostowem i prestiżowym pokonaniu Zenitu podopieczni Zico ulegli wicemistrzowi Pierwszej Dywizji, Kubaniowi Krasnodar. Z początku to moskwianie byli stroną przeważającą. Po świetnej akcji gości okazję do zdobycia bramki mieli miejscowi, ale Igor Akinfiejew uprzedził Ałana Kasajewa. W odpowiedzi świetnym strzałem z 20 metrów popisał się Jurij Żyrkow, a jeszcze lepszą paradą Aleksiej Botwiniew. CSKA stwarzał sobie groźne sytuacje, ale obronną ręką wychodzili z nich gospodarze, którzy byli w niedzielę równym przeciwnikiem dla wicemistrzów Rosji. 240 sekund przed końcem golkiper Kubania obronił strzał Ouwo Moussy Maazou, a Vagner Love nie zdążył z dobitką. Tuż po przerwie groźnie na bramkę Akinfiejewa uderzał Sani Kaita, ale jego strzał zablokowali Deividas Semberas i Elvir Rahimić. Po paru minutach w polu karnym znalazł się Maazou. Odegrał do Żyrkowa, ale Botwiniew znowu w znakomitym stylu wykazał się bramkarskim kunsztem. Po niecałym kwadransie gry w drugiej połowie gospodarze skontratakowali. Błąd na przedpolu popełnił Akinfiejew, źle obliczając lot piłki. Ta trafiła do Andrieja Topczu, a ten dopełnił formalności. Zico reagował zmianami. Wprowadził na boisko ofensywnych Ałana Dzagojewa, Milosa Krasicia i Tomasa Necida. Nie przynosiło to efektu, a mało brakowało, by kolejny atak przyjezdnych zakończył się dla nich drugim golem. Fenomenalnie jednak przeciw trójce rywali spisał się Siergiej Ignaszewicz. Kubań sensacyjnie pokonał wicemistrza Rosji 1:0. Zico i i jego piłkarze muszą przełknąć kolejną gorzką pigułkę i powalczyć o punkty w następnych meczach. Za tydzień podejmą na Łużnikach Spartaka Nalczik, a Kubań spróbuje pognębić Zenit.










