W niedzielę Premier Lidze również nie zabrakło emocji i dobrej gry. W najciekawszym starciu dnia lider rozgrywek, Krylja Sowietow Samara, uległ CSKA, głównemu kandydatowi do tytułu mistrzowskiego. Kolejną sensację sprawił FK Rostów. Tym razem podopieczni Olega Dołmatowa z kwitkiem odprawili Zenit Sankt Petersburg.
Wskazania faworyta do zwycięstwa nie było takie łatwe, jak mogłoby się wydawać. Oba teamy nieźle spisują się w obecnych rozgrywkach. Podchodziły do tej potyczki w zupełnie innych nastrojach: Krylja jako zespół zajmujący w tabeli pierwszą lokatę, a CSKA jako wicemistrz skompromitowany porażką z nie najsilniejszym Rostowem. Leonid Słucki przeciwko „Wojskowym” wystawił najsilniejszy skład. Moskwian podbudowywał powrót do drużyny po przerwie spowodowanej kontuzją Vagnera Love, którego w niedzielę w ataku wspierał Ouwo Moussa Maazou. Początek zdecydowanie należał do samarczyków. Jednak ich główki po dośrodkowaniach okazywały się niecelne. Strzał Władysława Kulika z dystansu minął bramkę gości, a dwie próby Leiltona bez większych problemów obronił Igor Akinfiejew. Swoją pierwszą ofensywną akcję przyjezdni zorganizowali dopiero w 20. minucie, ale nikt nie doszedł do dośrodkowania Ałana Dzagojewa. CSKA potrafił zaatakować, ale jego gracze nie potrafili przedrzeć się przez szczelną defensywę Kryljów. W 35. minucie piłkę ze swojego pola karnego wybijał Eduardo Lobos. Futbolówka przeleciała jednak nad głową walczącego o nią Jana Kollera. Przejął ją Jewgienij Sawin, który umieścił ją w siatce Akinfiejewa. Mimo przewagi miejscowych, więcej goli do przerwy już nie padło.

W pierwszej części drugiej połowy praktycznie nic się nie działo. Sygnał do rozpoczęcia ataku dali Gieorgij Szcziennikow i Jurij Żyrkow. W odpowiedzi szarżujący Koller niemal staranował Akinfiejewa. Na szczęściu obu nic się nie stało. W tym okresie Krylja były na fali, ale to CSKA zadał cios. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Ałana Dzagojewa najwyżej wyskoczył Wasilij Bieriezucki i, mimo asysty Antona Bobiora, skierował piłkę do siatki Eduarda Lobosa. Nim samarczycy zdążyli się otrząsnąć po stracie bramki Jurij Żyrkow przeprowadził szybką kontrę i podał do Vagnera Love. Ten z łatwością ograł Bobiora, wpadł w pole karne i dał swojemu teamowi prowadzenie. „Wojskowi” osiągnęli sporą przewagę. Mogli prowadzić 3:1, ale dobrze spisał się Chilijczyk bramce miejscowych, którzy w ataku przestali sobie radzić. W 82. minucie głupotą popisał się Szcziennikow. Za faul i dyskusję z sędzią w ciągu 60 sekund zarobił dwie żółte kartki i wyleciał z boiska. Grający w 10 CSKA zdołał podwyższyć na 3:1, a w sędziowskim notesie znalazło się nazwisko Ouwa Moussy Maazou. W Samarze obyło się bez niespodzianki i CSKA pokonał Krylja. Wygrana ta pozwoliła podopiecznym Zico na powrót do ścisłej czołówki. W następnej kolejce piłkarze Leonida Słuckiego wybiorą się do Sankt Petersburga na mecz z Zenitem, a „Wojskowi” w derbach stolicy zmierzą się z Dynamem.











