Sobota otwierająca szóstą kolejkę Premier Ligi przyniosła kibicom sporo emocji. Można było się tego spodziewać, gdyż do walki o punkty stanęła prawie cała czołówka Premier Ligi. Najwięcej działo się w Kazaniu, gdzie Rubin podjął Spartaka. Równie ciekawie było w Moskwie, gdzie Dynamo zmierzyło się z Kryljami.
Mianem starcia kolejki określono konfrontację na stadionie Centralnym w Kazaniu. Aktualny mistrz Rosji, Rubin, podejmował rekordzistę kraju w ilości zdobytych tytułów, Spartaka. Za faworytów tej potyczki należało uznać podopiecznych Kurbana Bierdyjewa. „Tatarzy” przystępowali do tego meczu nie tylko jako czempioni, ale także aktualni liderzy tabeli Premier Ligi. Do dobrej gry przeciwko „Czerwono-białym” bardzo motywowała ich zeszłoroczna domowa porażka 0:3 właśnie z moskwianami, którą ponieśli po siedmiu kolejnych zwycięstwach. Nie mniej determinacji do zdobycia trzech punktów mieli gracze „Miaso”. Ci bardzo chcieli pokazać, że wcale nie zasługują na tak niską lokatę w lidze. Początek meczu był dość wyrównany obie drużyny wzajemnie się badały, nie ryzykując szturmu. Nieco więcej do powiedzenia miał Rubin, ale niewystarczająco, by zagrozić bramce Sosłana Dżanajewa. Poważniej gospodarze zaatakowali dopiero po 22 minutach gry, kiedy po długim rajdzie Siergiej Siemak podał w pole karne do Romana Adamowa, którego strzał zablokował Malik Fathi. Po chwili przewagi kazańczyków do głosu doszedł Spartak. Po nieudanym uderzeniu Denisa Bojarincewa Dżanajewa próbował zaskoczyć Alejandro Dominguez, ale golkiper „Miaso” tylko kontrolował piłkę toczącą się na rzut rożny. Do końca pierwszej połowy, poza dyskusją po faulu Siemaka na Siergieju Kowalczuku, za którą żółte kartki otrzymali Dminguez i Alex, nic się nie wydarzyło. Pierwsza bezbarwna połowa zakończyła się remisem 0:0.
25 tysięcy kibiców zgromadzonych na Stadionie Centralnym domagało się od swoich ulubieńców gola. Tymczasem w drugiej części od początku dominowali moskwianie. Już po 180 sekundach soczystym strzałem popisał się pozyskany z Internacionalu Porto Alegre Alex. Jednak Siergiej Ryżykow był tam, gdzie być powinien. Po minucie Brazylijczyk dośrodkował z rzutu rożnego. Najwyżej w polu karnym wyskoczył Martin Stranzl i nie dał szans golkiperowi Rubinu, uciszając kazańskich fanów. Chwilę później „Czerwono-białym” należał się rzut karny za faul Romana Szaronowa na Wellitonie, ale sędzia błędnie pokazał napastnikowi przyjezdnych żółtą kartkę za symulowanie. Goście przeważali, a ich przeciwnicy nie potrafili wyjść z własnej połowy. W 61. minucie zawodnicy „Miaso” zadali kolejny cios. Rozgrywający w drugiej połowie świetny mecz Alex zagrał do swojego rodaka Wellitona. Ten wyszedł sam na sam z Ryżykowem i nie zmarnował okazji. Sensacja zaczęła wisieć w powietrzu. Kurban Bierdyjew wzmocnił atak, wprowadzając Gokdeniza Karadeniza i Hasana Kabze. Jednak nie przyniosło to pożądanego skutku. W 79. minucie mogło być po meczu, ale tym razem bramkarz Rubinu sparował strzał zdobywcy drugiego gola. „Czerwono-biali” do końca kontrolowali mecz i zasłużenie wygrali 2:0. Być może Leonid Fiedun nie będzie szukał nowego trenera, gdyż zespół spisuje się świetnie pod wodzą dyrektora generalnego, Walerego Karpina. Za tydzień będzie on mógł pomścić odpadnięcie z Pucharu Rosji, jeżeli Spartak pokona Dynamo. Rubin wybierze się do Ramienskoje, gdzie przed rokiem zapewnił sobie mistrzostwo.










