Niedziela okazała się lepsza od soboty zarówno pod względem ilości emocji, jak i bramek. Dodatkowego smaczku dzisiejszej rywalizacji dodawało to, że tego dnia miały miejsce dwa starcia piłkarskich gigantów, z których każdy miał szansę na wskoczenie na fotel lidera. Najlepiej w tym wyścigu wypadł Rubin, awansując na pierwsze miejsce.
Miano meczu kolejki otrzymało starcie w Kazaniu. Na stadionie Centralnym naprzeciw siebie stanęły jedenastki złotych i brązowych medalistów poprzednich rozgrywek – Rubinu i Dynama. Dość ciężkie okazało się wskazanie faworyta tej konfrontacji. Obie drużyny udanie weszły w sezon, a do potyczki w Tatarstanie kazańczycy i moskwianie przystępowali w glorii półfinalistów Pucharu Rosji (miejscowi wyeliminowali Sybir Nowosybirsk, a przyjezdni Spartaka Moskwa). W pierwszych minutach odważniej zaatakowali osłabieni brakiem Aleksandra Kierżakowa zawodnicy Andrieja Kobieliewa, głównie za sprawą Luke’a Wilkshire’a. Tymczasem po ośmiu minutach gry prowadzenie objęli gospodarze. Po dośrodkowaniu Alejandra Domingueza piłkę zbyt krótko piąstkował Władimir Gabułow, wybijając ją pod nogi Romana Szaronowa. Ten skorzystał z prezentu i wpakował futbolówkę do siatki. Goście starali się wyrównać, ale Siergiej Ryżykow obronił strzał młodziutkiego Aleksandra Kokorina. W 20. minucie sędzia Stanisław Suchina ewidentnie skrzywdził trzeci zespół poprzedniego sezonu. Za faul na Aleksandrze Rjazancewie tuż za polem karnym odgwizdał jedenastkę. Oko w oko z Gabułowem stanął Dominguez i nie zmarnował okazji. Moskwianie walczyli o kontaktowego gola. Jednak Dmitrij Kombarow i Wilkshire nie mogli przebić się przez kazańską defensywę. Rubin też miał swoje okazje. Jednak pozyskany z Zenitu Dominguez najpierw uderzył niecelnie, a potem przegrał pojedynek z Denisem Kołodinem. Do przerwy po ewidentnych błędach golkipera „Biało-niebieskich” oraz sędziego mistrz Rosji prowadził 2:0.

W drugiej części Andriej Kobieliew postawił na atak wprowadzając w miejsce obrońcy Jovana Tanasijevicia napastnika Fiodora Smołowa. Dynamo przycisnęło, dążąc do zdobycia gola kontaktowego. Jednak brakowało im dokładności, grający wysuniętego napastnika Kokorin wyraźnie sobie nie radził. W teamie przyjezdnych widoczny był brak Kierżakowa. Gdy w 76. minucie po strzale Domingueza Kiriłł Kombarow wpakował piłkę do własnej siatki stało się jasne, że Rubin tego meczu nie przegra. Kazańczycy kontrolowali wydarzenia na boisku. Do końca już nic się nie zmieniło i mistrz kraju pokonał trzecią drużynę ubiegłego sezonu 3:0. Dzięki tej wygranej „Tatarzy” będą mogli w spokoju przygotowywać się do przyszłotygodniowej konfrontacji ze Spartakiem Moskwa. Dynamo musi poszukać punktów w potyczce z silnymi Kryljami.
Do innej konfrontacji wielkich rosyjskiego futbolu doszło w stolicy największego kraju świata, gdzie Lokomotiw podjął Zenit. Za faworytów tego starcia należało uznać podopiecznych Dicka Advocaata. Jednak na obiekcie rywali zawsze grało im się ciężko, co chcieli wykorzystać gospodarze. Od samego początku kibice zgromadzeni na stadionie byli świadkami żywego widowiska pełnego akcji z obu stron. Przyjezdni i miejscowi co rusz organizowali wypady pod bramkę przeciwników. Jednak na przeszkodzie do zdobycia gola stawała niedokładność lub dobrze zorganizowana defensywa rywali. Wśród moskwian aktywnością wyróżniał się Peter Odemwingie, wśród petersburczyków Paweł Pogriebniak. Jego akcja w 35. minucie po błędzie Marko Basy powinna dać prowadzenie Zenitowi. Jednak strzał rosłego napastnika rozpaczliwym wślizgiem zablokował Jan Durica. W odpowiedzi indywidualnej akcji spróbował Dmitrj Syczow, ale nie udało mu się ograć Ivicy Kriżanaca. Do końca pierwszej połowy warto było jeszcze odnotować niecelne uderzenie z dystansu Danny’ego i oraz przerwany w polu karnym atak Tomislava Dujmovicia.











