Rosja: Mistrzowie na remis


Sobota w Premier Lidze przyniosła mistrzowskie starcie. Aktualni czempioni, gracze Rubinu Kazań, zmierzyli się z zawodnikami Zenitu Sankt Petersburgu, klubu, który w poprzednim sezonie zdetronizowali. Miała być piękna gra i wiele bramek, a koniec okazał się nieciekawy.


Udostępnij na Udostępnij na


Przed meczem ciężkie było wskazanie faworyta tego starcia. Obie drużyny przystępowały do niego w kiepskich nastrojach. Gospodarze przed tygodniem skompromitowali się w Groznym, ulegając Terekowi 2:3. Goście najwyraźniej nabawili się kompleksu CSKA, gdyż ulegli moskwianom już czwarty raz z rzędu, z czego trzecim w tym sezonie. Statystyka bezpośrednich spotkań raczej przemawiała za podopiecznymi Kubrana Bierdyjewa. Za to zawodnicy Dicka Advocaata bardzo chcieli się swoim rywalom zrewanżować za upokorzenie w zeszłym sezonie na Centralnym 1:4, kiedy kazańczycy rozpoczęli wielki pochód po czempionat. Na początku meczu wyraźną przewagę mieli gospodarze, którzy raz po raz gościli w polu karnym Ryżykowa. Już w drugiej minucie miejscowi mogli objąć prowadzenie. Po mocny strzale z dystansu Konstantina Zyrjanowa źle interweniował Siergiej Ryżykow. Do bezpańskiej piłki dopadł Paweł Pogriebniak, ale strzelił tuż nad pustą bramką. Po 600 sekundach powracający do składu Wiaczesław Małafiejew walki powietrznej z Datem Kwirkwelią nabawił się lekkiego urazu, ale nie na tyle groźnego, nie konieczna była zmiana. Po kwadransie gry w świetnej sytuacji znalazł się Romas Szyrokow. Pomimo że jego główka była lekka, ponownie nie popisał się golkiper Rubinu, odbijając futbolówkę przed siebie. Dobitkę pomocnikowi miejscowych uniemożliwili defensorzy ze stolicy Tatarstanu. Po dwóch nieudanych dośrodkowaniach petersburczyków wreszcie zaatakował Rubin, ale Gorbaniec łatwo stracił piłkę. W 27. na strzał zza linii 16 metrów zdecydował się Szyrokow, ale tym razem niezłą paradę zaliczył golkiper przyjezdnych. Kazańczycy w pierwszej połowie atakowali sporadycznie. Po nieudanej akcji Siergieja Siemaka Ryżkow wyłapał dośrodkowanie Ivicy Kriżanca. Zaraz po tym sędzie mógł pokusić się o odgwizdanie zagrania ręką Nicolasa Lombaertsa, ale nie wstrzymał gry. Gdy kolejna próba Szyrokowa okazała się nieskuteczna, groźny kontratak przeprowadził Gokdeniz Karadeniz. Reprezentant Turcji efektownie minął kilku przeciwników, ale jego akcję przerwał Aleksandr Aniukow. Ostatecznie do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie.

Na drugą część meczu trener Kurban Bierdyjew nie zdecydował się wpuszczać bezproduktywnego Gorbańca, zastępując go Aleksandrem Rjazancewem. W pierwszej minucie po wznowieniu gry za zbyt ostre potraktowanie Aniukowa żółtą kartkę obejrzał Christian Noboa. Chwilę po swojej indywidualnej karze Ekwadorczyk udanie podał do Karadeniza, ale dośrodkowanie filigranowego pomocnika łatwo chwycił Małafiejew. W tym okresie meczu przeważał Rubin. Jednak trwało to tylko do 63. minuty. Wtedy to bezmyślnością popisał się Kwirkwelia. Gruzin w ciągu 180 sekund zarobił dwie żółte kartki i osłabił swój zespół. Gracze Zenitu starali się to wykorzystać. Jednak zarówno Igor Siemszow, jak i Szabolcs Huszti nie potrafili trafić nawet w światło bramki. Szkoleniowiec Rubinu postanowił bronić wyniku, wpuszczając obrońcę Witalija Kalieszyn za napastnika Aleksandra Bucharowa. Zaraz po tym Ryżykow podczas interwencji przy rzucie rożnym powalił kolegę z drużyny, a nieco później na raty obronił strzał Siemszowa. Podczas gdy Bierdyjew dokonał na boisku kosmetycznej korekty, wprowadzając za Karadeniza Ramona Adamowa, Dick Advocaat postawił na atak, puszczając do boju Fatiha Tekke. Zenit dominował, ale z jego przewagi nic nie wynikało. W 81. minucie po wyrzuceniu piłki partnerowi na murawę padł golkiper kazańczyków. Na szczęście dla przyjezdnych mógł kontynuować grę. W 85. minucie gospodarze mieli piłkę meczową. W „szesnastce” gości znaleźli się niepilnowani Igor Denisow i Tekke. Jednak żadnemu z nich nie udało się umieścić futbolówki w siatce „Tatarów”. Gdy do ostatniego gwizdka brakowało 120 sekund, miejscowi wywalczyli rzut wolny. Odpowiedzialność na swoje barki wziął Paweł Pogriebniak, ale jedynym zyskiem z tej sytuacji był korner, który nie przyniósł zamierzonych skutków. Po nieudanym uderzeniu w wykonaniu Siemaka i równie nieskutecznej odpowiedzi najlepszego strzelca Zenitu trzy punkty mogły trafić do Kazania. Po szybkim kontrataku Adamowa świetnym uderzeniem popisał się McBeth Sibaya. Reprezentantowi RPA zabrakło tylko odrobiny szczęścia, gdyż Małafiejewa w tej sytuacji uratowała poprzeczka. Remis 0:0 na pewno nie satysfakcjonuje żadnej ze stron. Oba teamy mogły rozstrzygnąć ten mecz na swoją korzyść, ale nie wykorzystały swoich szans. Dotyczy to zwłaszcza Zenitu, który coraz bardziej oddala się od czołówki. Rubin co najmniej do jutra jest liderem Premier Ligi. Teraz kształt tabeli na koniec rundy wiosennej zależy już tylko od FK Moskwa, które w niedzielę zmierzy się z Kubaniem Krasnodar.

W pozostałych sobotnich meczach: Krylja sensacyjnie przegrały z Saturnem 0:2, Lokomotiw zremisował z Dynamem 1:1, a Rostów z Tomem 0:0.

Najnowsze