W sobotę w Premier Lidzie odbyły się pierwsze cztery mecze siódmej kolejki. Emocji nie brakowało na Łużnikach, gdzie w kolejnych w tym sezonie derbach stolicy Rosji spotkały się Spartak i Dynamo. Co najmniej do jutra pozycję lidera zajmować będzie mistrzowski Rubin.
Potyczka Spartaka z Dynamem była niewątpliwie najciekawszym wydarzeniem pierwszego dnia siódmej kolejki w Premier Lidze. Ciężkie okazało się wskazanie pewniejszego kandydata do zwycięstwa. Oba teamy prezentują się podobnie i mają mniej więcej równą siłę rażenia. W bezpośrednich konfrontacjach w XXI wieku lepsi byli „gracze” Miaso”, którzy jednak nie pokonali „Biało-niebieskich” od półtora roku. Dodatkowo „Czerwono-biali” byli żądni rewanżu za porażkę z Dynamem w Pucharze Rosji, która ostatecznie przekreśliła ich szanse na udział w europejskich Pucharach. Od początku kibice zgromadzeni na Łużnikach byli świadkami dobrego i żywego meczu. Akcja szybko przenosiła się z jednego pola karnego w drugie. Pierwszy strzał w meczu oddał Fiodor Smołow. Nieco więcej do powiedzenia mieli goście, stwarzający większe zagrożenie pod bramką Sosłana Dżanajewa. Aktywni w barwach przyjezdnych byli Dmitrijowie Chochłow i Kombarow. Akcje Spartaka skutecznie neutralizowali obrońcy przyjezdnych. W 29. minucie „Biało-niebiescy” wywalczyli rzut rożny. Kombarow dośrodkował prosto na głowę Leandro Fernandeza, a ten umieścił piłkę w siatce Dżanajewa. Miejscowi ruszyli do przodu. Jednak akcje Wellitona i Aleksa nie przynosiły pożądanego skutku. Do przerwy utrzymał się wynik 1:0, choć Dynamo mogło prowadzić wyżej, ale przy podkręconym strzale Aleksandra Kierżakowa dobrze spisał się golkiper „Miaso”.

Druga połowa zaczęła się od intensywnych ataków przyjezdnych. Zaledwie 180 sekund po wznowieniu gry szansę na pokonanie bramkarza przeciwników miał wprowadzony za Smołowa Aleksandr Kokorin. Dżanajew jednak był tam, gdzie być powinien. 18-latek wniósł wiele ożywienia w poczynania ofensywne gości. Co rusz toczył pojedynki z Malikiem Fathim, a po jego podaniu „wratar” Spartaka obronił uderzenie Kierżakowa. 61. minucie padł on przed tuż przed polem karnym, ale gwizdek sędziego Jurija Baskakowa milczał. Chwilę później Jewgienij Makiejew pokonał Władimira Gabułowa, ale sędzia bramki nie uznał (pozycja spalona). W ataku przeważało Dynamo. Dużo problemów obrońcom sprawiał Kierżakow. W 70. minucie dwa razy z dystansu próbował Denis Kołodin. Spartak w ofensywie wyraźnie sobie nie radził z obroną „Biało-niebieskich” z Marcinem Kowalczykiem na czele. Na 420 sekund przed końcem Welliton mógł wyrównać, ale w sytuacji sam na sam lepszy okazał się Gabułow. Rywale odpowiedzieli w doliczonym czasie gry. 18-letni Kokorin po podaniu Kombarowa pokonał Dżanajewa i ustalił wynik na 2:0. Dynamo ponownie pokonało Spartaka. Tym razem ceną zwycięstwa były trzy ligowe punkty. Za tydzień podopieczni Andrieja Kobieliewa zmierzą się w Chimkach z CSKA, Spartak zagra u siebie z Saturnem.










