Niedziela w Premier Lidze okazała się dniem prestiżowych starć. W prawie wszystkich konfrontacjach rozgrywanych tego dnia wzięły udział zespoły z najwyższej rosyjskiej półki. Zdecydowanie najciekawiej było w Chimkach, gdzie odbyły się derby stolicy największego kraju świata. Swoich kibiców nie zawiódł Zenit Sankt Petersburg.
Ciężko było wskazać faworyta potyczki na stadionie Arena Chimki. Teoretycznie więcej szans na zwycięstwo dawało się bardziej doświadczonej ekipie CSKA. Za Dynamem nie przemawiała statystyka bezpośrednich spotkań. Od ponad czterech lat „Biało-niebiescy” nie potrafili pokonać „Wojskowych” na swoim stadionie. W tym roku chcieli nieco poprawić ten bilans. Początek należał zdecydowanie do nich. Już po 240 sekundach Luke Wilkshire zatrudnił Igora Akinfiejewa, który ze strzałem Australijczyka sobie poradził. Minutę później jednak pierwszy golkiper Sbornej okazał się bezradny przy akcji braci Kombarowów, która zakończyła się umieszczeniem piłki w siatce przez Dmitrija. Wtedy nastąpił napór CSKA usilnie dążącego do wyrównania. Zdecydowanie najbardziej we znaki obrońcom gospodarzy dawał się Vagner Love. W 14. minucie po błędzie Władimira Granata Brazylijczyk trafił w poprzeczkę. Miejscowi przyjmowali ataki i czekali na kontry. Te jednak kończyły się niecelnymi strzałami. Po 26 minutach gry świetnie obronę Dynama wymanewrowali Ałan Dzagojew i Jurij Żyrkow. Na ich nieszczęście Vagner Love nie zdążył do piłki i nie wepchnął jej do pustej bramki. Uznany odkrycie poprzedniego sezonu w Premier Lidze Dzagojew w drugiej części pierwszej połowy wziął na siebie ciężar gry i starał się jak najlepiej dyrygować swoimi partnerami. Jednak nie przyniosło to wymiernego efektu i do przerwy prowadzili podopieczni Andrieja Kobieliewa.
Również w drugiej połowie spotkania wyraźną przewagę osiągnęli zawodnicy prowadzeni przez Zico. To oni mieli inicjatywę, oni atakowali, ale Gabułow pozostawał niepokonany. Dynamo stać było tylko na nieliczne akcje, które kończyły się, jak ta po kwadransie gry w tej części meczu, kiedy w zamieszaniu podbramkowym Chochłow strzelił lekko wprost w Akinfiejewa. Szkoleniowiec CSKA reagował zmianami. Najpierw wprowadził Daniela Carvalho w miejsce Pawła Mamajewa. Po okresie lekkiej dominacji „Biało-niebieskich”. W 69. minucie kapitalnie spisał się Gabułow, który w sytuacji sam na sam okazał się lepszy od Vagnera, a potem obronił dobitkę Maazou. Zaraz potem na boisku pojawił się Tomas Necid. Ta zmiana okazała się strzałem w dziesiątkę. 240 sekund gry wystarczyły Czechowi do doprowadzenia do remisu. To tylko dodało skrzydeł CSKA. „Wojskowi” usilnie dążyli do zdobycia zwycięskiego gola. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się wynikiem 1:1, Carvalho wykorzystał błąd Kierżakowa, dośrodkował na głowę Wasilija Bieriezuckiego, a ten zapewnił swojemu teamowi trzy punkty. Niespodzianki nie było, podopieczni Zico odnieśli zwycięstwo. Dynamo okazję do rewanżu będzie miało już w środę, kiedy te same drużyny zmierzą się w półfinale Pucharu Rosji.
Także ciekawe widowisko miało miejsce w Sankt Petersburgu. W mieście nad Newą spotkały się Zenit oraz Krylja Sowietow Samara. W tym przypadku również wskazanie pewniejszego kandydata do zwycięstwa przysparzało sporo trudności. Początek meczu nie wróżył dobrego widowiska. Obie drużyny wzajemnie się badały, zbytnio się nie odkrywając. Zarówno Dick Advocaat, jak i Leonid Słucki bardzo szczelnie ustawili bloki obronne prowadzonych przez siebie zespołów. Pierwsi niebezpieczeństwo pod bramką przeciwnika stworzyli w 21. minucie Igor Siemszow i Konstantin Zyrjanow. Strzelał ten pierwszy, ale futbolówkę na rzut rożny sparował Eduardo Lobos. W odpowiedzi dwa razy nieskutecznie Wiaczesławowi Małafiejewowi zagroził Jan Koller. Po półgodzinie gry szansę zmarnował Danny, na raty jego strzał obronił Lobos. Zenit miał jeszcze okazję na objęcie prowadzenia tuż przed przerwą, ale z pięciu metrów spudłował Paweł Pogriebniak.










