W niedzielę oczy całej piłkarskiej Rosji zwróciły się na Moskwę. W stolicy największego kraju świata w najbardziej prestiżowych derbach zmierzyły się CSKA i Spartak. W meczu pełnym emocji, ostrej gry i walki ostatecznie triumfowali zawodnicy „Miaso”.
Przed meczem faworytów tego starcia należało upatrywać raczej w ekipie przyjezdnych. Choć CSKA dysponował teoretycznie silniejszą kadrą i o wiele lepiej radził sobie w bezpośrednich potyczkach, to Spartak ostatnio prezentował lepszą formę. Motywację „Wojskowych” do dobrej gry było pokazanie, że poprzedni remis z Terekim Grozny był tylko dziełem przypadku. Ponadto pałała nimi żądza rewanżu za mecz sprzed roku, w którym zawodnicy „Miaso” odebrali rywalom ostatnią szansę na tytuł mistrzowski, który trafił w ręce Rubinu Kazań. Od początku kibice zgromadzeni na Łużnikach byli świadkami dobrego i żywego, pełnego akcji z obu stron. W ósmej minucie po wrzucie z Autu Chidiego Odiaha w walce z Rafaelem Carioką pierwszy rzut rożny wywalczył Jegienij Ałdonin, ale ze stałego fragmentu gry nic nie wynikło. Chwilę później w walce z Gieorgijem Szcziennikowem padł Władimir Bystrow, ale sędzia nie dopatrzył się przewinienia. W 11. minucie Milos Krasić minął Jegienija Makiejewa, który powstrzymał go faulem. Po rzucie wolnym do wybitej przez Siergieja Parszywliuka bezpańskiej piłki dopadł Deividas Semberas i mocnym strzałem z 25 metrów otworzył wynik spotkania. Niedługo potem okazje do wykazania się miał Igor Akinfiejew. Najpierw wybił na rzut rożny uderzenie Bystrowa, a potem odważnie wygarnął piłkę spod nóg Wellitona. W 22. minucie „Czerwono-biali” zarobili rzut wolny w niebezpiecznej odległości od pola karnego pierwszego golkipera Sbornej. Do piłki, jak zawsze w takiej sytuacji, podszedł Alex. Brazylijczyk przymierzył i uderzył tak precyzyjnie, że ta po rykoszecie obok zdezorientowanego bramkarza wpadła do siatki. Po kilku nieudanych akcjach „Wosjkowych” w „szesnastkę” Akinfijewa dośrodkował Martin Stranzl. Wicemistrzowie mogli w tej sytuacji mówić o ogromnym szczęście, gdyż podanie Austriaka znalazło Aleksa, a obrońcy miejscowych mogli tylko patrzyć, jak główka Brazylijczyka zatrzymuje się na słupku. Nadzieja na bramkę dla CSKA pojawiła się, gdy do rzut wolny egzekwował Ałan Dzagojew. Zawodnik uznany odkryciem poprzedniego sezonu okazję zmarnował. Tuż przed przerwą po raz kolejny o olbrzymi pechu mógł mówić Spartak. Dobrze spisujący się Bystrow, choć naciskany przez kilku rywali, zdołał oddać futbolówkę Wellitonowi, którego strzał z najwyższym trudem sparował Akinfiejew na dalszy słupek. Tam czekał Denij Bojarincew, ale posłał piłkę nad poprzeczką. Po pierwszej połowie jedynie szczęściu podopieczni Zico zawdzięczali to, że gracze Walerego Karpina nie zdobyli jeszcze co najmniej dwóch goli.
Pierwszy strzał w drugiej połowie oddał Chidi Odiah. Jednak jego uderzenie okazało się wielce niecelne, podobnie, jak zagranie Makiejwa w pole karne nieco później. W 51. minucie Ałdonin ładnie znalazł w polu karnym Vagnera Love, ale najlepszego napastnika „Wojskowych” uprzedził Martin Jiranek. Po nieudanej próbie Dzagojewa z dystansu niepewnie przy strzale Bystrowa interweniował podstawowy golkiper Sbornej. Jego pomyłki jednak nie potrafił wykorzystać Welliton. Spartak nadal przeważał Siergiej Ignaszewicz musiał faulem powstrzymać walecznego Bystrowa, a przy rzucie wolnym tym razem nieskuteczny okazał się zdobywca pierwszego gola dla „Miaso”. Po kwadransie gry w tej części meczu trybuny wreszcie doczekały się ataku gospodarzy. Uderzenie Ałdonina sparował Sosłan Dżanajew, a dobitkę Milosa Krasicia zablokowali defensorzy „Czerwono-białych”. 120 sekund później w zamieszaniu w „szesnastce” gospodarzy Ignaszewicz spowodował upadek Siergieja Kowalczuka. Sędzia Aleksandr Kołobajew odgwizdał rzut karny. Odpowiedzialność na swoje barki wziął Alex. Brazylijczyk podszedł do piłki ustawionej 11 metrów od bramki Akinfiejewa, wyczekał go, a następnie umieścił futbolówkę w przeciwległym rogu, strzelając swoją siódmą bramkę w sezonie. Trzy minuty później za drugą żółtą kartke boisko opuścił Kowalczuk Zico zareagował ofensywnymi zmianami, wprowadzając Tomasa Necida za Ałdonina i Ouwo Moussę Maazou za Odiaha. Swoich szans próbował Vagner Love, ale lepszy okazywał się Dżanajew, a Dzagojewowi nie wyszło kolejne uderzenie z wolnego, a parę minut później jego podanie do Krasicia przechwycił golkiper „Miaso”. Tymczasem z dobrej strony pokazał się Rafael Carioca. Podobnie, jak Aleksowi, udało mu się minąć kilku rywali i oddać strzał, a Akinfiejew tylko patrzył, jak futbolówka trafia w słupek. Do końca meczu CSKA bezustatnnie próbował doprowadzić do wyrównania, lecz nie potrafił przedrzeć się przez szczelną defensywę Spartaka. Tuż przed ostatnim gwizdkiem nie wytrzymał Vagner Love. Za faul taktyczny na Wellitonie wyleciał z boiska. Ostatecznie „Czerwono-biali” pokonali swoich przeciwników, umacniając się w czele tabeli ligi rosyjskiej. „Wojskowi” powinni natomiast jak najszybciej zapomnieć o tym meczu, jak i o całej rundzie i jak najlepiej przygotować się do fazy rewanżów.










