W meczu 32. kolejki Premier League Arsenal pokonał West Bromwich Albion na The Hawthorns 2:1. Oba trafienia dla przyjezdnych zanotował pomocnik Tomas Rosicky, który przełamał swoją niemoc strzelecką po ponad trzech latach. Jedyną bramkę dla gospodarzy zdobył James Morrison po uderzeniu z rzutu karnego.
Drużyna gości celowała w kolejny komplet punktów, aby móc walczyć o miejsce w pierwszej czwórce tabeli Premier League na koniec sezonu. Z kolei kibice gospodarzy, jak i podopieczni Steve’a Clarke’a podeszli do tego pojedynku bez większego stresu, gdyż dla nich sytuacja jest komfortowa i nie grozi im żadne niebezpieczeństwo w postaci spadku do niższej ligi.

W pierwszych kilku minutach spotkania nie można było mówić o tym, że któraś ze stron przeważa. „The Gunners” próbowali zagrozić przeciwnikowi dośrodkowaniami w pole karne, jednakże Bacary Sagna nie był odpowiednio skupiony i piłka ani razu nie dotarła do adresata. Z drugiej strony „The Baggies” tworzyli kontry, ale nie powodowały one większego zagrożenia pod bramką Łukasza Fabiańskiego. Kibice na trybunach podnieśli się po raz pierwszy z krzesełek w 12. minucie. Po uderzeniu Claudio Yacoba piłkę z linii bramkowej wybił Tomas Rosicky.
Po tym, jak były reprezentant Czech świetnie spisał się w obronie we własnym polu karnym, kilka chwil później otworzył wynik spotkania. Po uderzeniu futbolówki głową przez Rosicky’ego z piątego metra Arsenal objął prowadzenie. Asystował Gervinho, choć największe pochwały w tej akcji należały się Mikelowi Artecie, który zapoczątkował akcję bramkową, zagrywając piłkę na lewą stronę pola karnego do zawodnika z Wybrzeża Kości Słoniowej.
Do końca pierwszej połowy akcje toczyły się na obu połowach boiska. Szybka odpowiedź West Bromu mogła nastąpić po czterech minutach od bramki „Kanonierów”. Chris Brunt kropnął piłkę z rzutu wolnego, jednak polski golkiper zachował czujność i złapał ją. Na dwie minuty przed zakończeniem połowy Aaron Ramsey mógł podwyższyć na 2:0. Po składnej akcji pomiędzy trójką Giroud – Arteta – Cazorla Walijczyk nie zdążył jednak oddać strzału z okolicy trzeciego metra, gdyż jeden z defensorów gospodarzy zdołał wybić piłkę na rzut rożny.












