Niewielu jest takich piłkarzy, którzy mogą być przez cały mecz kompletnie niewidoczni, ale na końcu i tak ich nazwisko znajdzie się na tablicy wyników. Takim piłkarzem z pewnością jest Cristiano Ronaldo. Portugalczyk po raz kolejny udowodnił, że wciąż wynik spotkania uzależniony jest od jego osoby i tym samym wprowadził Portugalię do finału Ligi Narodów.
Ogromna ambicja, ciężka praca i obsesja doskonałości – tymi określeniami można opisać dotychczasową karierę Cristiano Ronaldo. Były piłkarz Realu Madryt, a obecnie Juventusu ma szansę na zdobycie kolejnego trofeum w barwach drużyny narodowej.
Trzy lata temu dał Portugalii finał Euro 2016 za sprawą trafienia w meczu z Walią, a przed czterema dniami wprowadził ją do finału Ligi Narodów. Wtedy, choć w finale doznał kontuzji, mógł ostatecznie cieszyć się z pierwszego triumfu z reprezentacją w karierze. Dzisiaj ma szansę na drugi.
Mistrzostwo jest, ale niedosyt pozostał
Wielokrotny triumfator Ligi Mistrzów, zdobywca Pucharu Króla i mistrz Hiszpanii z Realem Madryt, w zeszłym roku zamienił stolicę Hiszpanii na słoneczną Italię, a konkretnie Turyn. Do Juventusu przechodził z wielkimi nadziejami. Trudno było nie odnieść wrażenia, że przeszedł tam po triumf w Lidze Mistrzów.
Ronaldo bardzo szybko zaaklimatyzował się w nowym klubie. Chociaż na pierwszego gola potrzebował dość dużo czasu, to jak już go zdobył, to kolejne bramki wpadały seryjnie. I tak na koniec sezonu w Serie A zdobył 21 bramek (pięć mniej od króla strzelców – Fabio Quagliarelli) i zajął solidne czwarte miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelców włoskiej ligi. Jak na pierwszy sezon, to osiągnięcie bardzo dobre. Jednakże warte podkreślenia jest również to, że udało mu się zdobyć osiem asyst, a kibice, jak i eksperci doceniali jego zaangażowanie w pracę dla zespołu.
– Nie spodziewałem się, że Cristiano da nam aż tak dużo. Wiedzieliśmy, że kupujemy jednego z najlepszych zawodników na świecie, ale okazało się, że to też wspaniały człowiek. Ronaldo zmienił mentalność naszego klubu. Dzięki niemu piłkarze czują się znacznie pewniejsi siebie. To był doskonały transfer! – mówił zadowolony z zakupu Portugalczyka wiceprezydent Juventusu, Pavel Nedved.
Ostatecznie na zwycięstwo w Lidze Mistrzów Juventus będzie musiał jeszcze poczekać. Niestety w tym sezonie się nie udało, pomimo tego, że turyńczycy m.in. za sprawą Ronaldo potrafili wyjść z ogromnych opresji. Wszyscy doskonale pamiętają dwumecz z Atletico Madryt i popis autorstwa Portugalczyka w rewanżu. Wówczas wydawało się, że „Juve” najgorsze ma za sobą. W końcu nieczęsto się zdarza, by Atletico roztrwoniło ot tak dwubramkową przewagę.












