Kibice zgromadzeni na Stadio Artemio Franchi we Florencji byli świadkami świetnego, choć jednostronnego spotkania. Piłkarze Fiorentiny udzielili srogiej lekcji wicemistrzom Włoch.
Mecz zapowiadany jako hit 33. kolejki Serie A rozpoczął się od mocnego uderzenia. Już w szóstej minucie na strzał zza pola karnego zdecydował się Juan Manuel Vargas i piłka wylądowała w siatce Artura, który zastępował Doniego. Jak obliczono, futbolówka leciała z prędkością 109 km/h. Ta bramka bardzo rozjuszyła rzymian i natychmiast wzięli się za odrabianie strat. Niezłą okazję do wyrównania miał Taddei, ale jego strzał minął światło bramki. Roma przez dziesięć minut nie schodziła z połowy Fiorentiny. W 22. minucie gospodarze wyprowadzili świetny kontratak. W polu karnym „Giallorossich” znalazł się Jovetic, który został ostro zaatakowany przez Daniele De Rossiego. Gwizdek Bantiego milczał jak zaczarowany. Realizator transmisji często powtarzał tę sytuację i z powtórek wynikło, że pomocnik Fiorentiny był faulowany, więc to był pierwszy poważny błąd arbitra w tym meczu. Chwilę później na strzał z prawej strony boiska zdecydował się Motta, jednak piłka zatrzymała się na bocznej siatce. W 26. minucie mało brakowało, a dośrodkowanie z rzutu rożnego na bramkę zamieniłby Panucci, ale jego strzał głową minimalnie minął się z bramką strzeżoną przez Sebastiana Freya. Najlepsza sytuacja na zdobycie gola wyrównującego nadarzyła się w 38. minucie. Po podaniu Francesco Tottiego, Matteo Brighi stanął oko w oko z francuskim golkiperem, ale jego strzał był daleki od ideału. Jak mawiał Kazimierz Górski: „niewykorzystane sytuacje się mszczą” i niewiele brakowało, by ta stara prawda piłkarska sprawdziła się i w tym spotkaniu. W 42. minucie, znakomitą okazję do podwyższenia miał Alberto Gilardino, lecz na wysokości zadania stanął bramkarz gości, Artur. Po dość ciekawej pierwszej odsłonie Fiorentina prowadziła 1:0.
Druga część meczu rozpoczęła się w sposób analogiczny do pierwszej. „Viola” znów w pierwszych minutach zdobyła bramkę. Tym razem egzekutorem okazał się niezawodny Alberto Gilardino, który wykorzystał dośrodkowanie Franco Semioliego. Roma chciała zdobyć kontaktowego gola i szybko nadarzyła się ku temu okazja. W 49. minucie Julio Baptista minął Freya, i oddał strzał do pustej bramki, z której piłkę wybił Pasqual. Chwilę później znów zakotłowało się w polu karnym Fiorentiny. Strzałem z woleja popisał się Marco Cassetti, lecz futbolówka wylądowała na poprzeczce bramki strzeżonej przez Sebastiana Freya. Po chwili do nieprzyjemnej wymiany zdań doszło między Pizarro, a Semiolim. Sędzia Banti ukarał obu piłkarzy po żółtej kartce, ale jak się okazało dla Chilijczyka było to drugie „żółtko” w tym spotkaniu, które automatycznie zamieniło się na czerwony kartonik. Rzymianie grając w dziesiątkę nie mieli atutów, by odrobić straty. Na domiar złego „Viola” nie zamierzała poprzestać na dwóch trafieniach. W 67. minucie swą 18. bramkę w obecnym sezonie Serie A zdobył Alberto Gilardino, który prostym zwodem zwiódł Cassettiego i strzałem zewnętrzną częścią stopy zaskoczył Artura. W 73. minucie gwóźdź do trumny wbił wprowadzony przed momentem Gobbi, który dobił uderzenie strzelca dwóch goli w tym meczu. Roma po tych trafieniach walczyła już tylko o honor, co się opłaciło. Na cztery minuty przed końcem, indywidualną akcją popisał się Julio Baptista i potężnie kopnięta przez niego futbolówka zatrzymała się dopiero w siatce Freya. Ostatecznie Fiorentina rozgromiła Romę w stosunku 4:1.










