AS Roma pokonała na własnym stadionie Torino 2:1 (1:0) w pierwszym spotkaniu 30 kolejki Serie A. Faworytom zwycięstwo przyszło jednak nadzwyczaj trudno.
Pierwsza połowa należała do Romy, która strzeliła jednak tylko jedną bramkę i to prawdopodobnie ze spalonego. W drugiej połowie niespodziewanie to goście zepchnęli rywali do obrony i wyprowadzali swoje akcje. Już na samym początku drugiej części gry zdołali wyrównać. W końcówce Florenzi zapewnił jednak graczom ze stolicy Italii zwycięstwo.
Na początku meczu, obie drużyny grały dość bezpiecznie, badając się nawzajem. Dopiero w 28. minucie świetną akcję przeprowadzili gracze ze stolicy. Romagnoli popisał się ładnym płaskim podaniem w pole karne. Daniele De Rossi świetnie przepuścił piłkę, która dotarła do Francesco Tottiego. Doświadczony Włoch uderzył jednak zbyt lekko. W 35. minucie Destro najwyżej wyskoczył do główki, ale piłkę zdołał odbić Padelli. Do odbitej futbolówki dotarł Pjanic, ale kolejną doskonałą interwencją popisał się golkiper gości. Cztery minuty przed końcem Roma w końcu wyszła na prowadzenie. Gervinho ładnym prostopadłym podaniem uruchomił wracającego z pozycji spalonej Destro. Włoch sięgnął piłkę wślizgiem i wpakował do siatki. Powtórki pokazały, że snajper nie zdążył do końca powrócić zza linii obrońców.
W 52. minucie Torino niespodziewanie wyrównało. Vives zagrał pole karne, a Immobile urwał się obrońcom i po raz kolejny w tym sezonie zdobył bramkę. Dwanaście minut później włoski snajper po raz kolejny urwał się kryjącemu go obrońcy, w tym przypadku był to Maicon i strzelił na bramkę, ale minimalnie chybił. Torino na tyle przejęło inicjatywę, że kilka minut później wypracowało sobie kolejną doskonałą okazję. Przyjezdni ruszyli z szybką kontrą czterema zawodnikami, przeciwko dwóm defensorom Romy. Ostatecznie piłka trafiła do Cerciego, który jednak minimalnie się pomylił. Gospodarze pierwszą groźną akcję w drugiej połowie przeprowadzili dopiero w 72. minucie. Maicon dośrodkował w pole karne, prosto pod nogi niepilnowanego Gervinho. Iworyjczyk strzelił jednak z ośmiu metrów obok słupka. Pięć minut przed końcem Rafael Toloi potężnie uderzył z dystansu, a Padelli ostatecznie odbił piłkę na rzut rożny. W przedostatniej minucie regulaminowego czasu gry Kamil Glik miał okazję, aby wyprowadzić swój zespół na prowadzenie, ale po mocnym wbiciu w pole karny, minimalnie chybił. W ostatniej minucie Roma strzeliła jednak bramkę. Gervinho dostał piłkę na skrzydle i zagrał w szesnastkę do Alessandro Florenziego, który strzałem w długi róg pokonał Padelliego.










