Roma meczem ze Sieną miała przełamać złą passę. Taką nadzieję mieli kibice „Giallorossich”. Przez niemal cały mecz wszystko szło po myśli podopiecznych Luisa Enrique. Jednak w 88. minucie radość rzymian zmąciła bramka strzelona przez Vitiello.
Po dwóch rozegranych spotkaniach zarówno Roma jak i Siena miały po jednym punkcie. O ile w przypadku beniaminka taki dorobek punktowy nie powinien nikogo dziwić, to podopieczni Luisa Enrique czuli spory niedosyt. „Giallorossi” zdawali sobie sprawę z tego, iż ten pojedynek muszą wygrać. Już od pierwszych minut starali się zdobyć boiskową przewagę. Siena robiła co mogła, aby nie zepchnąć się do defensywy. Trzeba przyznać, że ta sztuka podopiecznym Giuseppe Sannino wychodziła naprawdę dobrze. Przez pewien czas to goście stworzyli sobie przewagę. W 14. minucie Calaio oddał strzał zza pola karnego, ale Kjaer zablokował go na tyle dobrze, że piłka poszybowała ponad bramką.
Kilkanaście sekund później znów napastnik Sieny stanął przed świetną szansą. Z lewej strony precyzyjną piłkę dograł Angelo. Calaio uderzył futbolówkę głową, lecz w bramce przytomnie zachował się Lobont. Roma pierwszą klarowną sytuację miała w 18. minucie. Wówczas Borriello oddał niecelny strzał. Napastnik rzymian był jednym z autorów kolejnej akcji. Miała ona miejsce w 25. minucie. Wówczas Borriello przebojem przedarł się w pole karne i zagrał futbolówkę do środka pola. Żaden z obrońców Sieny jej nie przeciął, więc trafiła pod nogi Osvaldo, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w siatce. Dla Argentyńczyka było to premierowe trafienie w Serie A. Chwilę później Calaio mógł doprowadzić do remisu. Napastnik strzelał ze skraju pola karnego, a piłka minimalnie minęła lewy słupek bramki. Kolejna część pierwszej połowy toczona była w wolnym tempie. Ciężar gry przeniósł się na środek boiska. Wartą odnotowania okazją była ta z 44. minuty autorstwa Angelo. Gracz beniaminka oddał jednak zbyt słaby strzał, by zagrozić Bogdanowi Lobontowi. Do przerwy utrzymało się jednobramkowe prowadzenie Romy.
Drugą połowę z dużym animuszem zaczęła Roma. Szybko narobiła zamieszania w polu karnym Sieny. Jednak przyjezdni nie przestraszyli się tych ataków. Chcieli przeciwnikom zrewanżować się tym samym. W 51. minucie mieli ku temu znakomitą okazję. Na strzał z około 20 metrów zdecydował się Bolzoni, lecz piłka minimalnie minęła okienko bramki. Po chwili ten sam gracz miał o wiele lepszą szanse. Pomocnik Sieny zachował się najprzytomniej w polu karnym i uderzył futbolówkę głową, lecz ta znów nie zmierzała w światło bramki. „Giallorossi” nieco uspokoili grę, co było skutkiem małej liczby dobrych akcji.
Roma kolejny strzał oddało dopiero w 68. minucie. Wówczas Totti wykonywał rzut wolny z 20 metrów. Uderzenie kapitana z trudem wybił Brkić. Siena odpowiedziała strzałem Rossiego, z którym poradził sobie Lobont. W końcówce przyśpieszyli goście. Beniaminek nie miał nic do stracenia i rozpaczliwie szukał swojej szansy. To mogło się zemścić. W 81. minucie Pjanić miał sporo miejsca przed polem karnym. Były gracz Lyonu wiele się nie zastanawiał i potężnie uderzył w kierunku bramki. Na szczęście gości, ten strzał okazał się niecelny. Heroiczna postawa Sieny została jednak nagrodzona. W 88. minucie z dystansu uderzył Brienza. Odbita od słupka futbolówka trafiła wprost pod nogi Vitiello. Ten spokojnie przymierzył i skierował ją do siatki. Roma chciała się szybko podnieść po tym ciosem. Podopieczni Luisa Enrique stworzyli sobie jedną znakomitą sytuację, ale strzał głową Osvaldo był daleki od ideału. „Giallorossi” przy gwiździe swoich kibiców opuszczali murawę Stadio Olimpico.










