Niedzielne starcie między Romą a Fiorentiną zakończyło się zwycięstwem gospodarzy. Bramki dla rzymian zdobyli Maicon i Destro. Honorowego gola dla „Violi” strzelił natomiast Vargas.
Spotkanie na Stadionie Olimpijskim w Rzymie zapowiadało się na hit 15. kolejki Serie A. Naprzeciw siebie stanęły dwa utytułowane zespoły z czołówki tabeli. Znajdująca się na 2. miejscu Roma zgubiła gdzieś niesamowitą formę z początku sezonu. Cztery ostatnie spotkania z przeciętnymi rywalami zakończyły się remisami. Spadek tempa „Giallorossich” można tłumaczyć długą nieobecnością Francesco Tottiego. W dalszym ciągu jednak AS Roma to jeden z głównych pretendentów do zdobycia scudetto. Fiorentina po 14 kolejkach zajmowała 5. lokatę. Podopieczni Vincenzo Montelliego w ciągu ostatnich siedmiu spotkań wygrali pięć razy, a dwa mecze przegrali.

Pierwsza połowa zaczęła się od wysokiego C. Piłkarze obu drużyn od samego początku narzucili wysokie tempo gry. Nie trzeba było długo czekać, aby na stadionie w Wiecznym Mieście padł pierwszy gol. Rzymianie po szybkiej akcji przenieśli się pod pole karne rywali. Po dużym zamieszaniu przed bramką Neto Maicon skierował piłkę do siatki. Było to pierwsze trafienie w sezonie dla bocznego obrońcy AS Roma. Strata podziałała na graczy Fiorentiny jak płachta na byka. Nie potrafili oni jednak stworzyć groźniej akcji, która poskutkowałaby zdobyciem bramki. Co więcej, z minuty na minutę Roma coraz częściej pojawiała się na połowie rywali. W 11. minucie wspaniałą szansę na podwyższenie wyniku miał Daniele De Rossi. Tym razem fantastycznie popisał się obroną Neto.
Kolejne minuty pokazywały sportową złość i zaciętość w grze. Arbiter spotkania musiał kilka razy interweniować i wyciągać żółty kartonik. W 25. minucie na strzał z dystansu zdecydował się zawodnik „Violi” – Juan Manuel Vargas. Futbolówka ominęła ostatecznie bramkę zaledwie metr od słupka. Jak powszechnie wiadomo, co się odwlecze, to nie uciecze. Ten sam zawodnik po czterech minutach wyrównał wynik spotkania. Akcja zaczęła się od Nenada Tomovicia, który najpierw przeprowadził wspaniały rajd przez połowę boiska, a następnie podał do niepilnowanego Vargasa. Napastnik Fiorentiny tym razem się nie pomylił i na tablicy wyników mieliśmy już 1:1. Do końca pierwszej połowy mogliśmy podziwiać wiele groźnych sytuacji w wykonaniu obu zespołów, chociaż nie zmieniły one rezultatu spotkania.
Po zmianie stron inicjatywę przejęli goście. Już w 47. minucie bliski zdobycia bramki był Giuseppe Rossi. W pole karne dośrodkował Valero, po czym Rossi skierował piłkę tuż nad poprzeczkę De Sanctisa. Przez kilka kolejnych minut piłkarze jakby stracili zapał do gry. Dopiero w 57. minucie zimny prysznic zafundował Fiorentinie Gervinho. Silnym strzałem z dystansu chciał skierować futbolówkę do bramki. Na drodze do zdobycia gola stanął jednak Neto, który obronił nie tylko petardę Gervinho, ale i dobitkę Kevina Strootmana. W odpowiedzi na atak Juan Cuadrado zaimprowizował akcję „Violi”, a następnie podał przed polem karnym do Alberto Aguilaniego, który nie wykorzystał sprzyjającej sytuacji. Po chwili szansę na gola mieli już rzymianie. Kevin Strootman huknął z całej siły w słupek, a asystował mu Maicon.











