AS Roma pokonała zespół Lecce 2:1. Gole dla gospodarzy zdobyli Pjanic i Gago, ekipa gości odpowiedziała jedynie trafieniem Bertolacciego.
Przed rozpoczęciem spotkania niewątpliwie faworytem tego pojedynku była ekipa prowadzona przez Luisa Enrique. Rzymianie zdają się rozpędzać z każdą kolejną kolejką, czym różnią się od swoich rywali, których pozycja w tabeli nie nastraja zbyt optymistycznie.

Dysproporcję klas widać było od pierwszych minut. Lecce na murawę wyszło za podwójną gardą, skupiając się głównie na przeszkadzaniu przeciwnikom, a nie na konstruowaniu własnych akcji. Za to AS Roma długo utrzymywała się przy piłce, co jest kluczem systemu wpajanego ekipie ze stolicy przez Luisa Enrique, niestety dla nich, z tytułu posiadania futbolówki niewiele wynikało. Rzymianie z łatwością przedostawali się na połowę niżej notowanych oponentów, lecz ciężko było im się przebić przez skomasowaną defensywę Lecce.
Od początku najwięcej szumu na skrzydle robił Miralem Pjanic i to właśnie on mógł jako pierwszy zdobyć bramkę w tym meczu. Niestety po dośrodkowaniu z lewego skrzydła zawodnik Romy nieczysto trafił w piłkę i bramkarz przeciwników, Julio Sergio, nie miał problemów z pewnym chwytem. W 21. minucie bliski skierowania piłki do siatki był Bojan Krkić. Po raz kolejny lewym skrzydłem popędził Rodrigo Taddei i płasko dośrodkował na pole karne, niestety dla niego, były zawodnik FC Barcelona minimalnie się spóźnił i niebezpieczeństwo pod bramką Lecce zostało zażegnane.
W 25. minucie Roma wyprowadziła zabójczą akcję. Cudownym, prostopadłym podaniem do wbiegającego, jakżeby inaczej, lewym skrzydłem Taddeiego popisał się De Rossi, za to Brazylijczyk tuż po otrzymaniu piłki rozejrzał się i skierował piłkę do dobrze ustawionego w środku pola karnego Pjanicia, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w siatce.
Pięć minut później kompletną nieporadnością w wykańczaniu akcji „popisał” się Bojan. Najpierw po ładnym dryblingu na skrzydle od opieki obrońców uwolnił się Lamela, po czym wystawił piłkę Hiszpanowi, któremu pozostało jedynie trafienie z odległości około czterech metrów. Niestety, to zadanie przerosło tego utalentowanego zawodnika i nie trafił czysto w futbolówkę. W 34. minucie po raz pierwszy goście zagrozili bramce strzeżonej przez Martena Stekelenburga, jeden z graczy Lecce uderzył głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, lecz sędzia uznał, iż holenderski bramkarz był faulowany i przerwał akcję.
Druga połowa rozpoczęła się podobnie jak pierwsza. Roma utrzymywała się przy piłce długimi fragmentami, a goście próbowali wyjść z jakąś kontrą. W 50. minucie mieli nawet okazję do wyrównania. Otóż po krótkim rozegraniu rzutu wolnego z około trzydziestu metrów uderzyć postanowił Oddo, lecz jego próba była minimalnie niecelna. 120 sekund później zakotłowało się pod bramką Julio Sergio, lecz ani Osvaldo, ani Bojan nie potrafili zapisać trafienia na swoim koncie.











