Roma wygrała na własnym stadionie z Udinese Calcio 3:1 w ramach 32. kolejki Serie A. Bramki dla gospodarzy strzelali Osvaldo, Totti oraz Marquinho, a dla gości z Udine Gelson Fernandes.
Zarówno AS Roma, jak i Udinese Calcio walczą w tym sezonie o promocję do Ligi Mistrzów. Czasu pozostało coraz mniej, więc w grze o elitarne rozgrywki powinien pozostać tylko zwycięzca dzisiejszego meczu. Według bukmacherów faworytem byli gospodarze, ale nie można zapominać, że to Udinese jesienią wygrało 2:0.

Obie drużyny zaczęły w spokojny sposób to spotkanie. Żadna z nich nie chciała zaryzykować i odważniej ruszyć do przodu, wiadomo bowiem było, że może skończyć się to utratą gola. Znacznie lepiej pierwszą połowę zaczęli jednak gospodarze. Już w 8. minucie meczu Samira Handanovicia pokonał Pablo Osvaldo. Roma wyszła na prowadzenie, przez co jej gra stała się spokojniejsza i bardziej rozważna. Dzięki temu powoli do głosu dochodzili goście. Swoje sytuacje miał jedyny napastnik „Bianconerich” w tym spotkaniu, Antonio Di Natale. W ogóle doświadczony gracz był najbardziej aktywnym zawodnikiem w pierwszej połowie i kilkakrotnie niewiele brakowało, a uciszyłby zadowolonych z prowadzenia Romy tifosich na Stadio Olimpico w Rzymie.
Jednak to, co nie udało się Di Natale, zrobił Gelson Fernandes. Gdy już wszyscy pogodzili się z tym, że pierwsza połowa zakończy się zwycięstwem rzymian, do bramki Romy trafił wspomniany Gelson Fernandes. Była wówczas 43. minuta i gospodarze nie byli już w stanie odpowiedzieć bramką na wyrównanie podopiecznych Francesco Guidolina. Pierwsza odsłona gry zakończyła się zatem bramkowym remisem, ale bez znacznej przewagi którejś drużyny. Na ewentualne rozstrzygnięcie kibice musieli czekać do rozpoczęcia drugiej połowy.
W drugich 45 minutach gry powiało nudą na Stadio Olimpico. Dało się zauważyć, że remis wystarczał obu drużynom. Żadna nie chciała zaatakować przeciwnika odważniej, wychodząc z założenia, że lepszy punkt niż wcale. W drugiej połowie w ekipie Luisa Enrique dobrze spisywał się weteran i żywa legenda Romy, Francesco Totti, który bardzo dobrze dyrygował całym zespołem. Dobrą szansę na zdobycie drugiej bramki zaprzepaścił Pablo Osvaldo, któremu w sytuacji sam na sam z bramkarzem Udinese zabrakło zimnej krwi.
Tej nie zabrakło Tottiemu na cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry. Wówczas to były reprezentant Italii strzelił gola na 2:1 i właściwie było już po meczu. Wprawdzie goście z Udine próbowali jeszcze zaatakować bramkę Stekelenburga, ale bezskutecznie. Po którymś z ataków podopiecznych Guidolina szybką kontrę przeprowadził Marquinho, który po indywidualnej akcji podwyższył prowadzenie Romy. Dzięki temu Roma wygrywa spotkanie 3:1, a „Bianconeri” wracają do siebie bez choćby punktu. Roma zwycięża po wyrównanym meczu, w którym mógł paść każdy inny wynik.