To był naprawdę bardzo dobry mecz. W Stuttgarcie Borussia Dortmund pokonała gospodarzy, mimo że przegrywała już 0:2.
Dość nieoczekiwanie po pierwszym gwizdku zdecydowanie mocniej do ataku ruszył Stuttgart. Jednocześnie Kirch udowodnił, czemu Klopp nie rotuje składem. Pomocnik BVB popełnił fatalny błąd, po którym piłkę przejął Gentner, minął obrońcę i umieścił piłkę w siatce, tym samym wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Już dziesięć minut później było 2:0. Świetną akcję na skrzydle przeprowadził Traore i zgrał w pole bramkowe do Ibisevicia, któremu pozostało tylko dostawić nogę. Po kolejnych dziesięciu minutach powinno być 3:0. Ibisević zdołał w polu karnym minąć Weidenfellera, ale zamiast kierować piłkę do bramki, w której stali już tylko obrońcy, uderzył w boczną siatkę. Bardzo szybko się to zemściło. Po podaniu Hoffmana w pole karne wbiegł Reus i pewnie pokonał Ulreicha. Niewiele zabrakło, aby 60 sekund później Mchitarjan doprowadził do remisu. Ormianin otrzymał świetne podanie od Lewandowskiego, ale strzelił obok bramki.
Od tego momentu przeważać zaczęła Borussia, choć jeszcze w końcówce pierwszej połowy niecelne strzały odnotowali Niedermeier i Schwaab. Po przerwie nie było jednak wątpliwości, kto tu będzie zdobywał kolejne gole. Coraz więcej na połowie rywala przebywali piłkarze BVB, a po strzale Lewandowskiego piłka zatrzymała się na poprzeczce. W 68. minucie Lewandowski jak juniora ograł Niedermeiera i dał się sfaulować w polu karnym, za co obrońca Stuttgartu wyleciał z boiska. Z jedenastu metrów nie pomylił się Reus.
Być może piłkarze i kibice Stuttgartu liczyli, że gości z rytmu wybije przerwa, która była efektem kontuzji odniesionej przez… głównego arbitra spotkania. Po trzech minutach powróciliśmy jednak do zmasowanych ataków BVB. Zwycięstwo wicemistrzom Niemiec zapewnił fenomenalny Marco Reus. Aubameyang poczekał na niego przy linii końcowej i świetnie odegrał piłkę przed pole karne. Przy strzale Niemca wyręczyć Ulreicha postanowił Schwaab, ale futbolówka po odbiciu się od jego ręki kompletnie zmyliła bramkarza. Do końca meczu zwycięstwo Borussii pozostało niezagrożone.








