Znaną futbolową prawdą jest to, że po wielkich turniejach ceny piłkarzy, którzy w jakiś sposób zaznaczyli na nich swoją obecność, są mocno wygórowane, a sami zawodnicy przeceniani. Dzisiejszy futbol wymaga jednak od klubów większego ryzyka i szybszego podejmowania decyzji. Latem zeszłego roku, na fali tego trendu, kilku reprezentantów Polski zmieniło swoje otoczenie. Sprawdzamy, jak poradzili sobie w nowych zespołach.
Ćwierćfinał mistrzostw Europy i odpadnięcie z późniejszym mistrzem sprawiły, że reprezentacja Polski została jednym z objawień turnieju. Gary Lineker zachwycony Kapustką, Milik wymieniający uwagi z Russellem Crowe, Pazdan w najlepszej jedenastce fazy grupowej – polscy piłkarze zostali zauważeni. Turniej się zakończył, przyszedł czas na transfery. Wynik, jaki osiągnęła kadra, z pewnością wpłynął na popularność i wartość naszych reprezentantów na rynku transferowym. Nawet ci, którzy nie mieli bezpośredniego wkładu w ogólny sukces, stali się obiektem większego zainteresowania ze strony europejskich klubów.
10. Grzegorz Krychowiak (Cena: 33,6 mln euro)
Sevilla —> PSG

Uznany za najgorszy letni transfer Ligue 1. Zewsząd krytykowany zarówno przez kibiców w Polsce, jak i we Francji. Na ligowych boiskach spędził zaledwie 655 minut, a w drugiej połowie sezonu miał problemy z załapaniem się do kadry meczowej. Na własne życzenie rozegrał kilka spotkań w drużynie rezerw, ale jak w ogóle porównywać to z poprzednim sezonem w Sevilli.
Wydaje się, że w PSG nie ma dla niego miejsca, ale jego odejście z zespołu wciąż nie jest zbyt prawdopodobne. Jego obecna wartość rynkowa jest nieporównywalnie niższa od tej, za którą został pozyskany, i na ten moment klub ze stolicy Francji może mieć problemy z odzyskaniem choć części wydanych pieniędzy. Ratunkiem dla obu stron wydaje się być wypożyczenie i próba odbudowania przez Krychowiaka zarówno swojej wartości rynkowej, jak i sportowej.
9. Bartosz Kapustka (Cena: 5 mln euro)
Cracovia —> Leicester

Transfer Kapustki został niemal wymuszony. Piejący z zachwytu Lineker, widzący w nim przyszłą gwiazdę wielkiego formatu, zainteresowanie sporych firm, o którym rozpisywała się prasa, i wreszcie Boniek polecający piłkarza Cracovii Ranieriemu. Jak 19-letni zawodnik miał w takich okolicznościach podjąć naprawdę przemyślaną decyzję?
Młody skrzydłowy nie spędził ani minuty na boiskach Premier League, gdyż ani Ranieri, ani jego następca Craig Shakespeare nie widzieli dla niego miejsca w drużynie. Nie zanosi się też na to, by sytuacja zawodnika w przyszłym sezonie uległa poprawie. Wyżej w kolejce do pierwszego składu znajduje się chociażby Anglik Demarai Gray, na którego woleli stawiać zarówno Ranieri, jak i Shakespeare. Powrót na tarczy do ekstraklasy, po roku gry za granicą, nie wydaje się najciekawszą opcją i może również w tym przypadku warto poszukać wypożyczenia do klubu z niższej klasy rozgrywkowej.

















