Menedżer Swansea City, Brendan Rodgers, nie ma zamiaru ubiegać się o posadę na Stamford Bridge. Rodgers jest jednym z najbardziej utalentowanych trenerów młodego pokolenia i zbiera mnóstwo pochwał za pracę, jaką wykonuje z walijskim zespołem.
Wiele raportów sugeruje, że 39-latek mógłby wrócić do Chelsea, w której kiedyś trenował grupy młodzieżowe. Rodgers jest jednak nieugięty i nie chce opuszczać swojej stabilnej posady na Liberty Stadium.

– Odejście Andre Villasa-Boasa jest smutne. Zespół musiał być odmieniony, a do tego potrzeba cierpliwości. Chodzi o złapanie nici zrozumienia z zawodnikami oraz bezlitosne zarządzanie klubem. Andre starał się to robić, jednak z pewnego powodu nie udało się – powiedział Rodgers.
– Jeśli któryś z kibiców Swansea obawia się mojego odejścia, muszę go uspokoić. Staram się rozwijać swoją karierę, a nie ją niszczyć. Przyszedłem tutaj, aby wykonać swoje zadanie i jak dotąd wszystko układa się świetnie. Mam nadzieję, że uda nam się to kontynuować.
Irlandczyk zastanawia się, kto na dobre przejmie schedę po Portugalczyku. – W Chelsea dużo się dzieje, co nie zmienia faktu, że jest to wspaniały klub. Kolejny menedżer będzie musiał zmagać się z takimi samymi problemami. To wielka i wymagająca praca. Tak jest we wszystkich czołowych klubach, dlatego pensje są tak wysokie. Jestem bardzo zainteresowany dalszym biegiem wydarzeń – podsumował.











