Szkoleniowiec Liverpoolu, Brendan Rodgers, domaga się od swoich zawodników zabójczego instynktu strzeleckiego w polu karnym przeciwnika, jeśli Liverpool ma zacząć zdobywać w końcu punkty. Po pięciu kolejkach Liverpool ma na koncie tylko cztery trafienia w pięciu meczach ligowych i zdobył zaledwie dwa punkty.
Przypomnijmy, że w niedzielnym spotkaniu przeciwko Manchesterowi United piłkarze z Anfield Road do momentu utraty Jonjo Shelveya wyrzuconego za czerwoną kartkę dominowali na boisku, ale nie potrafili udokumentować przewagi golem. Po zmianie stron wyszli na prowadzenie, ale grając w osłabieniu, nie byli w stanie dotrzymać kroku grającym w komplecie przyjezdnym z Manchesteru.

Zespół z Liverpoolu w pięciu spotkaniach w lidze zdobył zaledwie cztery bramki i z dwoma punktami nieoczekiwanie znalazł się w strefie spadkowej. – Mówiłem zawodnikom w przerwie meczu z Manchesterem, że musimy grać przede wszystkim efektywnie – powiedział Rodgers, który już myśli o sprowadzeniu bramkostrzelnego napastnika w styczniu. – Zespół musi strzelać bramki. Nie otrzymujesz punktów za tworzenie sytuacji strzeleckich i częste przenoszenie swoich akcji w pole karne przeciwnika.Głównym zadaniem drużyny jest strzelanie bramek, w przeciwnym razie nie będziesz wygrywać. Jest to element gry, nad którym pracujemy i chcemy go szybko poprawić – mówił wyraźnie niezadowolony Irlandczyk.
– Wiem, że potrzeba mi gracza w formacji ofensywnej o odpowiednim DNA strzeleckim. Pracowaliśmy nad tym w czasie letniego okienka transferowego, ale ostatecznie nie wszystko poszło po mojej myśli. Musimy poczekać z tym do stycznia, by spróbować zakontraktować pewien typ zawodnika, który zagwarantuje klubowi bramki – opowiadał o swoich planach Rodgers.
Mimo porażki z United irlandzki menedżer Liverpoolu zauważa poprawę w grze swojego zespołu. Wierzy, że efektowny styl gry przełoży się na efektywność w postaci bramek i punktów. – Sądzę, że wszyscy widzą progres, jaki notujemy. Istotnym faktem jest dla mnie to, że coraz mocniej kontrolujemy swoje spotkania, mając dobre posiadanie piłki. Panowaliśmy na boisku i nadawaliśmy ton grze z Manchesterem. Mierzyliśmy się z doświadczonym rywalem, którego zdominowaliśmy. Dla mnie to ważny moment, odkąd tu przybyłem – podsumował menedżer „The Reds”.











