Robert Moreno w AS Monaco. Historia człowieka, który wreszcie wyszedł z cienia


Czy Hiszpan sprawdzi się w roli pierwszego trenera?

30 grudnia 2019 Robert Moreno w AS Monaco. Historia człowieka, który wreszcie wyszedł z cienia
fcbarcelonanoticias.com

Kilka tygodni temu ustąpił ze stanowiska selekcjonera reprezentacji Hiszpanii. Jego przyjaciel Luis Enrique przeżył rodzinną tragedię, ale zdecydował się w końcu powrócić na ławkę trenerską „La Furia Roja". Tylko…. wywołał przy tym niemałe poruszenie w międzynarodowych mediach, oskarżając Roberta Moreno o brak lojalności. Już były trener Hiszpanów bez problemu jednak znalazł nową pracę. Podpisał dwuipółletni kontrakt z AS Monaco. Kim jest Moreno i czy sprawdzi się w zespole z księstwa? Na pewno nie będzie miał łatwego zadania.


Udostępnij na Udostępnij na

Robert Moreno Gonzalez przyszedł na świat w 1977 roku w miejscowości L’Hospitalet de Llobregat w Katalonii. Jako dziecko grał na pozycji środkowego obrońcy, chociaż „grał” to chyba zbyt dużo powiedziane, on raczej grywał w piłkę. Gdy był jeszcze nastolatkiem, to już zaczął na poważnie interesować się kwestiami trenerskimi, które z dnia na dzień wydawały się dla niego coraz bardziej nurtujące. W wieku 25 lat uzyskał licencję trenerską, dzięki czemu mógł rozpocząć swoją karierę. Początkowo funkcję szkoleniowca łączył z pracą w banku oraz studiami.

W 2003 roku objął Penya Blaugrana Collblanc i to właśnie ten moment uznawany jest za pierwszy krok, jaki poczynił Robert Moreno w tym zawodzie. W kolejnych latach trenował on głównie zespoły młodzieżowe – oczywiście zdarzało mu się poprowadzić drużyny seniorskie, ale były to krótkie przygody – ze swojego rodzimego regionu, czyli Katalonii. Jego potencjał dostrzegli włodarze  Barcelony, ale przede wszystkim sam Luis Enrique, który zaproponował wówczas 32-letniemu szkoleniowcowi posadę swojego asystenta w Barcelonie B. Robert Moreno przystał na taką propozycję i stał się częścią słynnej „Dumy Katalonii”. Od tamtej pory wiernie kroczył za swoim współpracownikiem, który stał się jego mentorem.

Robert Moreno – człowiek cień

W czerwcu 2011 roku Luis Enrique związał się umową z włoską AS Roma. A co to oznaczało dla Roberta Moreno? A no to, że obecny selekcjoner reprezentacji Hiszpanii zaproponował mu posadę swojego asystenta. Wraz z Enrique przeprowadził się do Rzymu. I to właśnie od przygody w stolicy Włoch zaczęła się długa i owocna, ale z małymi przerwami, współpraca obu panów.

Asystenci od zawsze są w cieniu pierwszych trenerów, którzy są twarzami swoich zespołów. O nich w ogóle nie jest głośno, chyba że postanowią wyjść ze wspomnianego cienia. Często zdarza się również tak, że ich współpraca układa się na tyle dobrze, że podążają za sobą od klubu do klubu.

Robert Moreno i Luis Enrique spędzili w AS Roma równy rok. W tym czasie pod ich okiem piłkarze z Rzymu rozegrali 42 spotkania. Wyniki jednak nie były zadowalające, dlatego przygoda z włoskim klubem trwała zaledwie jeden sezon. Tyle samo obaj panowie czekali na powrót na trenerską ławkę. W kampanii 2013/2014 szansę dali im włodarze Celty Vigo. W klubie z Galicji również spędzili tylko rok, ale jakże zgoła odmienny od tego, w którym trenowali AS Roma, bowiem po dość udanym sezonie przenieśli się do FC Barcelona.

Luis Enrique został pierwszym szkoleniowcem „Dumy Katalonii” i – co było dosyć naturalne – na swojego asystenta zaproponował oczywiście Roberta Moreno. Pod ich wodzą „Blaugrana” była najmocniejsza od czasów Pepa Guardioli, a w kampanii 2014/2015 osiągnęła szczyt swoich możliwości. Klub z Katalonii sięgnął bowiem po potrójną koronę (mistrzostwo Hiszpanii, Puchar Hiszpanii i Liga Mistrzów). W 2017 roku po trzech latach współpracy z Barceloną obaj panowie przestali zasiadać na jej ławce trenerskiej.

Po odejściu z „Dumy Katalonii” Luisa Enrique postanowił zrobić sobie rok przerwy od pracy. W tym samym czasie natomiast inny z asystentów Enrique – Juan Carlos Unzue, postanowił zacząć pracować na własny rachunek. Nie miał problemów ze znalezieniem pracy, bo szybko jego osobą zainteresowali się włodarze Celty Vigo. Robert Moreno został jego asystentem, tym samym wrócił po kilku latach do zespołu z Galicji.

Tym razem jednak jego przygoda z „Celestes” nie była zbytnio udana. Unzue po jednym pełnym sezonie pożegnał się z Celtą, a co za tym idzie, z klubu z Vigo odszedł także Robert Moreno. Hiszpan szybko jednak znalazł nową pracę. Ponownie u boku Luisa Enrique, który związał się umową z hiszpańską federacją piłkarską.

Burza w szklance wody

Na początku 2019 roku z powodów osobistych Enrique opuścił jedno ze zgrupowań prowadzonej przez siebie reprezentacji. W roli selekcjonera zastąpił go Robert Moreno. Problemy Hiszpana tylko się przedłużały. Podczas czerwcowych meczów eliminacyjnych do Euro 2020 także zastępował go dotychczasowy asystent. Wkrótce po tym Enrique zrezygnował z posady trenera „La Furia Roja”, a Królewski Hiszpański Związek Piłkarski zdecydował, że jego zastępcą zostanie Robert Moreno. Jak się z czasem okazało, 42-letni Hiszpan miał inne spojrzenie na drużynę narodową. Dawał szansę zupełnie innym zawodnikom aniżeli jego poprzednik.

Pod jego wodzą reprezentacja dokończyła eliminacje w całkiem dobrym stylu. Drużyna narodowa wygrała siedem meczów, dwa zremisowała i ani razu nie schodziła z boiska pokonana. W tym czasie straciła zaledwie cztery bramki, a zdobyła 29. Hiszpanie wyglądali naprawdę dobrze, chociaż przydarzały im się słabsze spotkania jak chociażby te z Norwegią czy Szwecją.

W sierpniu tego roku Xana, dziewięcioletnia córka Enrique, zmarła. Dziewczynka chorowała na raka. Kilka miesięcy po tym tragicznym wydarzeniu Hiszpan postanowił powrócić do pracy. Przyznał to w listopadzie, zaraz po ostatnim meczu eliminacyjnym, a na jednej z konferencji prasowych postawił dość nieoczekiwany warunek: Powrócę, ale Robert Moreno musi odejść. Ponadto zarzucił już chyba byłemu przyjacielowi, że ten nie okazał się wobec niego lojalny i nie okazał mu należytego wsparcia po śmierci córki.

Rozumiem, że jest ambitny, a to w dzisiejszym świecie bardzo cenna cecha, ale z mojego punktu widzenia to zwykła nielojalność. Ja nigdy bym tak nie zrobił i nie chcę takich ludzi w swoim sztabie. Luis Enrique

Oczywiście Robert Moreno odpowiedział na zarzuty Luisa Enrique. 42-letni Hiszpan przyznał, że nie bardzo rozumie kierowane pod jego adresem zarzuty. Ponadto stwierdził, że to bezpośredni atak na jego osobę, a brak lojalności, który przypisuje mu aktualny selekcjoner „La Furia Roja”, to zwykłe oszczerstwo.

Przypisał mi dwie negatywne cechy. Nie zasłużyłem na to, bo byłem i jestem lojalny. Robert Moreno

Zaistniałe spięcie między wieloletnimi współpracownikami na pewno można nazwać burzą w szklance wody. Wydaje się, że po prostu powracający Luis Enrique dostrzegł w pewnym stopniu zagrożenie w osobie Roberta Moreno. Dotychczasowy najbliższy asystent dobrze poradził sobie w roli przysłowiowego strażaka, był chwalony zarówno przez media, jak i związek, a poza tym miał bardzo dobre stosunki z piłkarzami, dla których starał się być dobrym kolegą. Były trener Barcelony chyba nie chciał podrzucać sobie konia trojańskiego do swojej twierdzy.

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Robert Moreno wreszcie może wyjść z cienia i sprawdzić się w roli pierwszego trenera. Właśnie dostał swoją szansę i to w całkiem niezłym klubie, który ostatnimi czasy radzi sobie bardzo przeciętnie.

Nowa przygoda

Okazało się, że to całe zamieszanie z reprezentacją sprawiło, że były asystent Enrique znalazł się na tapecie kilku poważnych zespołów. Szybko dostał okazję, aby się wykazać. Jego usługami zainteresowało się AS Monaco, które zdecydowało się podpisać z nim kontrakt. Umowa będzie obowiązywać przez najbliższe dwa i pół roku.

Robert Moreno zastąpił na stanowisku pierwszego trenera słynnego Jardima, który drużynę z księstwa prowadził od 2014 roku z kilkumiesięczną przerwą na przełomie 2018 i 2019 roku. Pod jego wodzą AS Monaco zdobyło mistrzostwo Francji oraz grało w półfinale Ligi Mistrzów w sezonie 2016/2017. To była zdecydowanie najlepsza od lat kampania ekipy, w której gra Kamil Glik.

Obecnie po 18 rozegranych meczach w bieżących rozgrywkach Ligue 1 „Czerwono-biali” znajdują się na siódmej lokacie w ligowej tabeli i zdołali uzbierać 28 punktów. Czy Robert Moreno poradzi sobie jako pierwszy szkoleniowiec i poprowadzi AS Monaco do strefy europejskich pucharów?

W tej chwili trudno jest to stwierdzić. Dla Hiszpana będzie to debiut w takiej roli, w takim zespole. Przez większość swojej kariery był albo trenerem zespołów młodzieżowych, albo asystentem, więc nie do końca znamy jego warsztat. Z drugiej jednak strony przez te kilka miesięcy, gdy prowadził reprezentację Hiszpanii, udowodnił, że zna się na swojej pracy i jest gotowy, aby zacząć pracować na własny rachunek. W końcu przez blisko 14 lat szkolił się, podpatrywał piłkarzy z bliska i wreszcie dojrzał do tego, żeby stać się pierwszym trenerem.

Robert Moreno jest profesjonalistą w każdym calu, jest pracoholikiem. On po prostu uwielbia to, co robi i potrafi zarazić swoją pasją samych zawodników, z którymi nawiązuje dobre koleżeńskie kontakty. Tylko że praca w klubie a praca z drużyną narodową to dwie różne sprawy. Włodarze monakijskiej drużyny podjęli spore ryzyko, ale jak to się mówi, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Być może ruch ten opłaci im się w niedalekiej przyszłości. Pozostaje nam czekać.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski