Niezadowoleni ze swoich pupili mogą czuć się sympatycy CSKA. Wicemistrzowie Rosji w pierwszej kolejce drugiej części sezonu przegrali u siebie z Rubinem Kazań 1:2. Zwycięstwo klubowi z Tatarstanu zapewnił pięknym golem Aleksandr Rjazancew.
Początek nie zapowiadał dobrego widowiska. Mecz bardziej przypominał piłkarskie szachy. Obie drużyny wzajemnie się badały, uważając przede wszystkim, żeby nie popełnić błędu. Z czasem lekką przewagę zaczął osiągać CSKA, lecz nie przekładało się to na efekty w postaci sytuacji podbramkowej. Około siódmej minuty sędzia dwukrotnie przerywał grę ze względu na urazy Jewgienija Ałdonina i Obaemiego Martinsa. Parę chwil później w znakomitej sytuacji mógł znaleźć się Seydou Doumbia, lecz został odcięty od zmierzającego do niego podania. Zaraz po zakończeniu pierwszego kwadransa gry Rubin przeprowadził szybki kontratak. Podanie od Bebarsa Natcho przejął Ałan Kasajew, minął obrońcę i pewnym strzałem otworzył wynik spotkania.
Utrata gola wyraźnie podziałała motywująco na „Wojskowych”. Zadanie nieco ułatwiali im przeciwnicy, którzy nie kwapili się z kolejnymi atakami. W 20. minucie dośrodkowanie adresowane na Aleksandrsa Caunę wybili obrońcy. Chwilę później pierwszy strzał w meczu oddał Doumbia, lecz posłał piłkę obok bramki. W rewanżu goście wywalczyli rzut rożny, jednak dośrodkowania nie potrafił wykorzystać Cesar Navas. Nim minęło pół godziny, w poważnym niebezpieczeństwie znalazł się Rubin. Keisuke Hondzie niewiele brakowało, by umieścić piłkę po wewnętrznej stronie słupka.
Zaraz po tym fatalny błąd popełnił Ryżykow, niefortunnie wychodząc z bramki. Oddający strzał głową Siergiej Ignaszewicz miał przed sobą pustą bramkę, ale pechowo posłał futbolówkę nad poprzeczką. W rewanżu z rzutu wolnego z 22 metrów próbował Christian Noboa, lecz strzał okazał się niecelny. Zaraz po tym Cristian Ansaldi obejrzał żółtą kartkę za przewinienie popełnione na Pawle Mamajewie w polu karnym. Na 11. metrze piłkę ustawił Doumbia i nie pomylił się, doprowadzając do wyrównania. Ataki CSKA wzmogły się. Minęła chwila, a Aleksiej Bieriezucki posłał dośrodkowanie na Hondę, lecz ten minimalnie chybił. Również niecelnym strzałem odpowiedział na to Kasajew. Niedługo po tym szansę na pokonanie Gabułowa z rzutu wolnego miał Natcho. Ostatecznie po jego próbie futbolówka zatrzymała się na murze. Końcówka należała do gospodarzy. Najpierw w krótki róg chybił Mamajew, a zaraz po tym przy uderzeniu z dystansu nie popisał się Cauna.
Na początku drugiej połowy z dobrej strony pokazał się Ryżykow, ubiegając w wyścigu Doumbię. Parę chwil później w dogodnej sytuacji mógł się znaleźć Cauna, gdyby kierowane do niego podanie Ałana Dzagojewa nie było zbyt mocne. 60 sekund później Łotysz pokusił się o strzał, lecz posłał piłkę po zewnętrznej stronie słupka. 54. minuta przyniosła wyśmienitą okazję dla CSKA na objęcie prowadzenia. Stało się to dzięki faulowi w polu karnym Witalija Kalieszyna na Hondzie. Futbolówkę ponownie ustawił Doumbia. Trafił, lecz sędzia nakazał powtórzyć strzał z powodu zbyt wczesnego wbiegnięcia „Wojskowych” w „szesnastkę”. Doumbia podjął drugą próbę, ale tym razem strzał okazał się niecelny. Zaraz po tym żółtą kartkę za symulowanie otrzymał Honda. Chwilę później zablokowany został Ignaszewicz, a po tym Ryżykow wyłapał dośrodkowanie jednego z gospodarzy.










