Przed rewanżowym spotkaniem 1/16 finału Ligi Europy z Wisłą Kraków Standard Liege ma małe problemy kadrowe. Dwóch zawodników jest zawieszonych za kartki (Kanu i Vainqueur), a dwóch kolejnych leczy kontuzje (Seijas oraz Mujangi).
Z tego powodu trener belgijskiego zespołu, Jose Riga, będzie musiał liczyć na zespół, a nie indywidualności, o czym mówił na przedmeczowej konferencji prasowej. Poza tym kolejny kłopot szkoleniowiec ma z pozycją bramkarza, ponieważ Sinan Bolat ostatnio leczy kontuzję i jego występ stoi pod znakiem zapytania.

– Jeśli mamy problemy indywidualne, musimy liczyć na kolektyw. Decyzja co do występu Bolata zapadnie po środowym treningu. Jest wiele elementów, które grają przeciw nam. Nie jesteśmy w łatwej sytuacji, ale wiele razy udowadnialiśmy, że w takich chwilach potrafimy wygrać.
Riga nie chciał za to zbyt wiele mówić o niedawnej śmierci trenera przygotowania fizycznego Standardu, Guya Namuroisa.
– Nie chciałbym się odnosić szeroko do tej sprawy, ale na pewno grając, nasi zawodnicy będą myśleli o zmarłym trenerze.
Belg dodał też, że po pierwszym spotkaniu zna już Wisłę nieco lepiej, natomiast na pytanie dotyczące tego, czy krakowianie są najtrudniejszym rywalem jego zespołu w tegorocznej edycji LE, odpowiedział dość dyplomatycznie.
– Wiem o zespole z Krakowa więcej, chociaż już przed pierwszym meczem sporo wiedziałem. Przed spotkaniem w Krakowie byłem przekonany o jakości polskich piłkarzy, a po meczu utwierdziłem się w tym przekonaniu. Porównywanie to zawsze delikatna rzecz, bo porównać też trzeba wartość Standardu w poszczególnych meczach. Nie ma łatwych przeciwników, a im dalej w rozgrywkach, tym więcej trudnych rywali.