Parma nie zwalnia tempa. Beniaminek po sobotnich spotkaniach jest na trzecim miejscu w tabeli i ma na rozkładzie uczestnika Ligi Mistrzów i czołową drużynę Serie A, Fiorentinę.
Mecz jednak lepiej rozpoczęli zawodnicy Cesare Prandellego. W 25. minucie strzałem głową skierował piłkę do siatki Alberto Gilardino. Bramka zdobyta przez Fiorentinę podziałała na graczy Parmy jak płachta na byka, bo już pięć minut za sprawą Nicoli Amoruso było 1:1. Wydawać by się mogło, że beniaminka stać będzie tylko na jedną odpowiedź. W innym dzisiejszym meczu Inter wyszedł na prowadzenie, ale minutę później Bologna wyrównała, co jednak nie przełożyło się na rezultat końcowy 3:1. Gracze Parmy okazali się bardziej konsekwentnie w dążeniach do zdobycia gola.
Druga połowa należała do tylko i wyłącznie do nich. Siedem minut po wznowieniu gry swoje chwile triumfu miał Walery Bożinow, a kibice we Florencji zaczęli poważnie obawiać się o końcowy rezultat. Nadzieję na zwycięstwo przywrócił im ponownie Gilardino, który wykorzystał umiejętność gry głową do pokonania bramkarza. Prawdziwe wejście smoka zaliczył Davide Lanzafame, który najpierw pojawił się na boisku w 63. minucie, a chwilę później trafił do siatki. Do końca meczu piłkarze Francesco Guidolina bronili się na tyle skutecznie, że bez przeszkód udało im się dowieźć korzystny rezultat. Wydatnie pomógł im w tym Marco Donadel, który na kilka minut przed końcem został ukarany czerwoną kartką.
Dzięki temu zwycięstwu przynajmniej na jeden dzień piłkarze Parmy mogą cieszyć się z miejsca na podium. Jest to zasługa wielkiej konsekwencji i stosunkowo równej dyspozycji. Piłkarze Parmy od początku sezonu pracują na miano największego objawienia tych rozgrywek. Z kolei Fiorentina nie może pozwalać sobie na takie porażki, jeśli marzy o skutecznym rywalizowaniu z Milanem.










