W piątek w meczu rozpoczynającym 24 kolejkę TME Ruch Chorzów podejmie na własnym stadionie Widzew Łódź. Gospodarze po wskoczeniu na podium w tabeli wydają się murowanym kandydatem do zwycięstwa i każdy wynik inny niż trzy punkty będzie sensacją. Przewagę na papierze trzeba jednak przełożyć na boisko. Początek spotkania o 18:00.
Ruch Chorzów po objęciu stanowiska trenera pierwszego zespołu przez Jana Kociana powoli zaczynał grać coraz lepiej. Przed tygodniem niespodziewanie „Niebiescy” wskoczyli na trzecie miejsce w tabeli. W piętnastu spotkaniach za kadencji Słowaka przegrali tylko dwa razy. Zespół, którego skład nie powala, a dodatkowo z drużyny odszedł m.in. Łukasz Janoszka, z kolejki na kolejkę robi się coraz groźniejszy. Obecnie ma na koncie 38 punktów, dzięki dziesięciu zwycięstwom i ośmiu remisom. Dodatkowo śląska drużyna ostatnie trzy mecze wygrała. Najpierw 2:1 w derbach z Górnikiem, później 2:1 z Zagłębiem, a przed tygodniem 1:0 z Jagiellonią. U siebie Ruch spisuje się całkiem nieźle. Szczególnie na uwagę zasługuje fakt, że w jedenastu spotkaniach polegli przy Cichej tylko raz. Reszta to pięć wygranych i tyle samo remisów. Najwięcej bramek w obecnym sezonie dla drużyny strzelił Grzegorz Kuświk, który ośmiokrotnie pokonywał bramkarzy rywali.

Sytuacja Widzewa staje się coraz gorsza. Ostatnie miejsce w tabeli i z meczu na mecz przybliżające się widmo spadku. W tym momencie to największy kandydat do spadku. W 23 meczach zdobytych zaledwie 16 punktów, dzięki czterem zwycięstwom i czterem remisom. W ostatnich siedmiu meczach Widzewiacy zdobyli zaledwie punkt po remisie ze Śląskiem. „Drużyna z charakterem” jak kiedyś mówiono o łódzkim zespole, dziś wydaje się cieniem samej siebie. Najgorzej wygląda sytuacja pod względem meczów rozegranych na wyjeździe. 11 spotkań i 11 porażek. Bilans jeden z najgorszych w Europie. Ledwie sześć bramek strzelonych i aż 27 straconych to wynik poniżej wszelkiej krytyki. A zmian nie widać. Artur Skowronek ma ciężki orzech do zgryzienia i trudno się spodziewać, aby nagle diametralnie odmienił grę zespołu. Najwięcej bramek w zespole strzelił Eduards Visnakovs, zdobywca ośmiu bramek, ale ostatnią bramkę w lidze Łotysz strzelił na początku listopada.
Trener Jan Kocian niespodziewanie twierdzi, że mecz z Widzewem nie będzie należał do najłatwiejszych – Mecz z Widzewem z pewnością będzie trudny. Drużyny, które znajdują się w dolnej części tabeli często obierają bardzo defensywną taktykę. Ciężko się gra z takimi przeciwnikami. Do tej pory raczej nie uchodziliśmy za faworytów w kolejnych meczach. Jednak w piątek to od nas będzie się oczekiwało zwycięstwa. Zagramy o nie na swoim terenie przed swoimi kibicami i wygrana jest oczywiście obowiązkiem. Trzy punkty pomogą nam w umocnieniu się w czołówce tabeli.











