Choć łącznie zagrali na mistrzostwach świata aż w 206 meczach, to spotkali się tylko raz – 12 lat temu w finale mundialu rozgrywanego w Korei i Japonii. Ostatni wielki zespół Brazylii pokonał wtedy ostatnie niemieckie pokolenie grające „toporny” futbol. Dziś Niemcy chcą rewanżu i wprawić w rozpacz cały Kraj Kawy.
Oba te mecze łączą tylko dwie osoby: Miroslav Klose i Luiz Felipe Scolari. On zna smak zwycięstwa nad Niemcami i ponownie ma ograć „Die Nationalelf”. Zadanie będzie miał jednak o wiele trudniejsze. Wtedy całą robotę załatwił Ronaldo, wspierany przez Rivaldo i Ronaldinho. Dziś za ofensywę będą odpowiedzialni Fred, Hulk i Willian. Jest różnica, prawda? A nie zapominajmy o tym, że wtedy po bokach obrony Canarinhos hasały takie asy jak Roberto Carlos i Cafu. Wiele zmieniło się też po drugiej stronie, choć tam akurat na lepsze. Nie ma już mało zwrotnego Metzeldera, są za to bezbłędni ostatnio Hummels i Boateng. Środek pola Schweinsteiger – Khedira też wygląda na papierze o wiele lepiej niż Jeremies – Schneider. Dwie rzeczy pozostają za to niezmienne: defensywę Brazylii straszyć będzie Klose, a oni sami najmocniej będą się zastanawiać, jak przechytrzyć człowieka między słupkami.
Pokonać niepokonanego
Takie zadanie stoi przed Brazylijczykami teraz. Takie samo stało też 12 lat temu. Wtedy właśnie doszło do pojedynku między najlepszym napastnikiem na świecie, Ronaldo, a najlepszym bramkarzem, Olivierem Kahnem. Kapitan reprezentacji dał się pokonać tylko raz, kiedy jeszcze w fazie grupowej do jego bramki trafił Robbie Keane. W finale pokonał się sam. Choć z trzech pierwszych pojedynków z Ronaldo wyszedł zwycięsko, to w drugiej połowie piłka wypadła mu z rąk po strzale Rivaldo i znalazła się pod nogami „Il Fenomeno”, który nie zwykł takich okazji marnować. Niemcy zagrali najlepszy mecz na turnieju, a ostatecznie przegrali przez tego, który w przeciągu całego mundialu był ich najpewniejszym punktem. Franz Beckenbauer po meczu półfinałowym mówił nawet, że wszystkich piłkarzy reprezentacji Niemiec, oprócz bramkarza, można wsadzić do worka i uderzyć w ten worek kijem, a ktokolwiek by oberwał, zasłużyłby sobie na to.
Równie mocno jak na Khana, Niemcy obecnie liczą na Neuera. To właśnie on swoimi odważnymi interwencjami na przedpolu ratował swoją drużynę przed kontratakami Algierii, a paradami przeciwko Francji udowodnił po raz kolejny, że jest bramkarzem z absolutnego światowego topu.
https://pbs.twimg.com/media/Br7rzSbCcAAI2ZF.jpg










