Polscy kibice już dawno przyzwyczaili się do cyrku panującego w pierwszej reprezentacji. Jednak mało kto wie, co wyprawia się w naszej kadrze młodzieżowej, którą traktujemy bardziej priorytetowo niż pierwszą reprezentację. A przynajmniej PZPN traktuje ją priorytetowo, bo raczej mało który kibic podpisałby się pod ostatnimi ruchami Polskiego Związku Piłki Nożnej. W takim razie może powinniśmy przestać nazywać pierwszą reprezentację „pierwszą”, a „pierwsza” powinna być reprezentacja U-21?
Jeszcze miesiąc temu polska reprezentacja U-21 zaliczyła totalny blamaż na mistrzostwach Europy. Odpadła w fazie grupowej już po dwóch spotkaniach, trzecie klasycznie było o pietruszkę. Po tym turnieju PZPN znalazł się w patowej sytuacji. Jeszcze przed tą imprezą przedłużył umowę byłego już selekcjonera owej reprezentacji. Jednak na samym Euro nasza reprezentacja wyglądała tragicznie w kwestiach taktycznych. Rywale nas po prostu dominowali i tylko pojedyncze zrywy Mariusza Fornalczyka mogły zagrozić bramce rywala. Mimo to PZPN z Cezarym Kuleszą na czele zdecydował pozostawić selekcjonera Adama Majewskiego na swoim stanowisku. Minął miesiąc, a selekcjonera już nie ma.
Marne Euro
Młodzieżowe Euro dla Polskiego Związku Piłki Nożnej było bardziej priorytetowe niż eliminacje pierwszej reprezentacji do zbliżającego się mundialu. Można sądzić to po tym, że Michał Probierz nie powołał na ostatnie zgrupowanie ważnych dla tamtej kadry piłkarzy. Warto podkreślić, że tacy zawodnicy jak np. Mariusz Fornalczyk, który mógłby być lekiem na brak skrzydłowych (o którym zresztą mówił sam selekcjoner), śmiało zasługiwali na powołanie do pierwszej reprezentacji. Dla wszystkich bardziej liczyła się jednak młodzieżowa impreza niż awans pierwszej reprezentacji na mundial. Mimo tak dogodnych warunków selekcjoner Adam Majewski już przed samą imprezą ustawił nas jako ostatnich w szeregu:
Na papierze najmocniejsza jest Francja, potem Portugalia, Gruzja i Polska. Patrząc na to, co się działo w ostatnich latach, jesteśmy na szarym końcu. Adam Majewski w wywiadzie dla Weszlo.com
To nie koniec Adam Majewski show. Po kompromitującym meczu z Francją nasz były już selekcjoner ponownie dolał oliwy do ognia:
Wolę, żebyśmy przegrywali 0:5 z Portugalią czy dobrymi drużynami, niż wygrywali z przeciętnymi, bo tylko tak można się czegoś nauczyć. Adam Majewski po porażce 1:4 z Francją
Zważywszy na to, że ówczesny selekcjoner — stawiając nasz zespół pod reprezentacją Gruzji — zaliczył nas do słabszych zespołów, chyba nie lubi wygrywać z lepszymi od nas drużynami. W takim razie warto sobie zadać pytanie: czy selekcjoner w ogóle lubi wygrywać? Jeśli nie, to dlaczego pracuje w piłce? Przecież w sporcie chodzi o to, żeby właśnie wygrywać. Druga część tego zdania także nie ma sensu. Niech selekcjoner naszej młodzieżówki wyobrazi sobie sytuację, w której chciałby zostać mistrzem świata w boksie. Gdyby Tomasz Adamek odwiedzał codziennie selekcjonera Majewskiego, by spuścić mu łomot, to po jakimś czasie zrobiłby z niego znakomitego pięściarza? Ostatecznie na mistrzostwach Europy nasza reprezentacja zdobyła zawrotne zero punktów z bilansem bramkowym 2:11.










