W polskich mediach nierzadko można spotkać opinie, że „Biało-czerwoni” są od długiego czasu w fazie przejściowej. Można się z nimi zgadzać lub nie, aczkolwiek to, co się dzieje w reprezentacji ich najbliższego rywala jest nieporównywalnie wyższym poziomem przebudowy. Zmiany zachodzą w bezlitośnie powolny sposób, co powoduje, że od Euro 2020 zaliczany jest stopniowy regres. Reprezentacja Finlandii w teorii miała próbować walczyć z Polską o 2. miejsce w grupie. Jak wygląda sytuacja tej kadry tuż przed bezpośrednim spotkaniem? O tym przeczytacie w niniejszym tekście.
Koniec rozdziału
Kwalifikacje do wielkiego turnieju jako czas na zbudowanie reprezentacji. Brzmi znajomo, nieprawdaż? Jednakowoż – tym razem – nie jest to nawiązanie do „Biało-czerwonych”. Reprezentacja Finlandii w momencie losowania w strefie UEFA grup kwalifikacyjnych do mistrzostw świata nie miała nawet trenera! Ponadto nie była to chwilowa sytuacja, a miała ona miejsce ponad dwa miesiące. Duńczyk Jacob Friis 27 stycznia rozpoczął pracę na stanowisku selekcjonera, wchodząc w buty Markku Kanervy, który piastował ten urząd przez prawie osiem lat.
Nie ma wątpliwości, że fiński szkoleniowiec zrobił dla swojej kadry narodowej wiele dobrego. Przede wszystkim – jako pierwszy trener w historii wprowadził ją na mistrzostwa Europy! Nawet udało mu się na nich wygrać mecz otwarcia, czyli pamiętny pojedynek z Danią na Euro 2020. Awansu do fazy play-off nie wywalczył, ale i tak zapisał się na kartach historii.
Zrobił to na tyle trwałym tuszem, że lokalny związek piłkarski bardzo długo nie chciał się z nim rozstać. Niezależnie od faktu, że po Euro 2020 w kadrze nie były wprowadzane żadne zmiany. Stała ona w miejscu, podczas gdy wszyscy inni rozpędzali się coraz bardziej. Zaowocowało to tym, że w 2024 roku w Lidze B Ligi Narodów reprezentacja Finlandii przegrała wszystkie sześć meczów, strzeliła w nich zaledwie dwie bramki.
Zmiany w sztabie trenerskim były niezbędne. Ale czy nowy szkoleniowiec wprowadził je również w składzie kadry? Okazuje się, że jak na razie taka sytuacja nie ma miejsca. Podstawową jedenastkę reprezentacji Finlandii wytypował dla nas Mateusz Dubiczeńko – ekspert w zakresie fińskiej piłki.

Stałość nie radość
Trener Jacob Friis powołaniami nie zaskoczył ani w marcu, ani teraz. W bieżącej kadrze mogła zdziwić jedynie obecność 38-letniego Romana Eremenki, który ostatni raz do reprezentacji Finlandii został powołany w 2016 roku. Radość doświadczonego pomocnika nie trwała niestety zbyt długo. Z powodu kontuzji zawodnik musiał opuścić zgrupowanie i nie miał możliwości wystąpić nawet w meczu z Holandią.
Na czerwcowe spotkania swoje pierwsze powołanie otrzymał Matias Siltanen – złote dziecko fińskiej piłki. Pomocnik szwedzkiego Djurgarden jest aktualnie największą nadzieją na przyszłość kadry Suomi. I trener Friis potwierdził, że słowa „nadzieja” oraz „przyszłość” są bardzo zasadne, gdyż 18-latek nie znalazł się nawet w kadrze meczowej na spotkanie z Holandią.











