Reprezentacja Erytrei: „Afryko, ja jeszcze żyję”


Reprezentacja Erytrei wraca po 19 latach przerwy do kwalifikacji Pucharu Narodów Afryki i po 6 latach do gry o stawkę

7 kwietnia 2026 Reprezentacja Erytrei: „Afryko, ja jeszcze żyję”
cafonline.com

Erytrejczycy na pewno tęsknili za piłką reprezentacyjną. Piłkarze skompensowali to swojemu narodowi najlepiej jak potrafili. Reprezentacja Erytrei nie dość, że wróciła do gry w kwalifikacjach Pucharu Narodów Afryki po 19 latach, to do tego wygrała oba mecze. Świeża, nietuzinkowa i przede wszystkim – przekonująca kadra dała sygnał, że ma zamiar namieszać na kontynentalnym poletku.


Udostępnij na Udostępnij na

Z nieba do piekła

Podczas losowania par rundy wstępnej kwalifikacji do Pucharu Narodów Afryki 2027, delegaci Eswatini mogli pomyśleć, że szczęście się do ich kadry uśmiechnęło. Reprezentacja ich kraju trafiła na Erytreę. Erytreę, która od około 6 lat nie grała meczu o stawkę, a od prawie 19 lat nie zagrała spotkania w kwalifikacji mistrzostw kontynentu. W głowach zapewne już rodziły się myśli, że Eswatini dostało tak właściwie wolny los. Erytrea bowiem nie grała o stawkę od lat przez reżim. Po spotkaniach wyjazdowych regularnie dochodziło do sytuacji, w których część piłkarzy grających w rodzimych klubach uciekała i nie wracała wraz z delegacją do kraju. Często była to dla nich jedyna okazja, by zaznać wolności.

Wiadomo, że wiązało się to ze złością rządzących krajem, czego wypadkową było regularne wycofywanie się z rozgrywek międzynarodowych. Ponadto przez pewien czas przestała być też organizowana liga krajowa. Oznaczało to śmierć erytrejskiej piłki.

Pierwszym podrygiem w kierunku powrotu do gry były mecze towarzyskie zorganizowane przez federację „afrykańskiej Korei Północnej” w maju zeszłego roku. Wówczas w ramach świętowania rocznicy niepodległości kraju, reprezentacja Erytrei miała zagrać u siebie dwa mecze – jeden z Nigrem, drugi z Sudanem Południowym. Mimo wszystko można było podchodzić do całej sytuacji sceptycznie. Obywatele Erytrei grając u siebie w kraju nie mieli możliwości uciec i ubiegać się o azyl, więc te spotkania nie były obciążone specjalnym ryzykiem.

Więc można było snuć domysły, że Erytrea nie przystąpi do dwumeczu. Tak jednak się nie stało. W dodatku federacja powołała skład złożony głównie z debiutującej diaspory. I spisała się fenomenalnie. Reprezentacja Erytrei wygrała oba spotkania. Najpierw mecz domowy (na neutralnym stadionie w Maroku) 2-0, a następnie rewanż w Eswatini 2-1. Przeciwnicy doświadczyli ciężkiego szoku, który zrównał ich cele z ziemią.

Reprezentacja Erytrei – nowe rozdanie

Od ostatniego meczu o stawkę reprezentacji Erytrei skład powołanych zawodników diametralnie się zmienił. Spośród tych, którzy zagościli na marcowym zgrupowaniu, zaledwie czwórka zaliczyła wcześniej debiut w kadrze!

Większość zawodników przyjechała z lig zagranicznych, co miało być kluczem do sukcesu. Najbardziej rozpoznawalnym z nich miał być Tesfaldet Tekie – zawodnik szwedzkiego Hammarby, który w 2019 roku zaliczył nawet debiut w kadrze Trzech Koron. Jednak nie udało mu się zagrać w reprezentacji Erytrei. Tak samo jak napastnikowi Hamburgera SV – Robertowi Glatzelowi, którego podobno federacja próbowała namówić do gry w afrykańskiej kadrze. Na ten moment – bezskutecznie.

Zatem sprawy w swoje ręce wziął najbardziej doświadczony z powołanych, czyli mający – o zgrozo – 9 występów na koncie Ali Sulieman. Zdobył on trzy spośród czterech bramek reprezentacji Erytrei w dwumeczu z Eswatini. Co więcej – jedna padła po niezwykle efektownym strzale.

Dzięki temu Egipcjanin – Hesham Yakan – mógł ogłosić swój pierwszy sukces! Trener objął reprezentację Erytrei tuż przed rywalizacją w kwalifikacjach Pucharu Narodów Afryki. Jego dotychczasowe doświadczenie szkoleniowe nie było zbyt rozległe – mówiąc oględnie. Aczkolwiek wyzwaniu podołał i dzięki temu możliwe, że będzie miał szansę poprowadzić kadrę w kolejnych sześciu meczach o stawkę.

Nie bez powodu zostało użyte słowo „możliwe”. Gdyż można mieć wątpliwości czy reprezentacja Erytrei wystąpi w kolejnych spotkaniach. Z marcowego zgrupowania do kraju wróciło zaledwie trzech z dziesięciu kadrowiczów, a właśnie dezercje były głównym powodem przez który drużyna ta nie grała od lat.

Z jednej strony – to pokazuje rządzącym, że niewiele się zmieniło i jak piłkarze wykorzystywali zgrupowania do uciekania z rąk reżimu, tak robią to dalej. Natomiast z drugiej – kraj i federacja mocno się zaangażowały, żeby reprezentacja Erytrei wróciła na międzynarodową arenę. Oprócz zorganizowania kadry, udało się ich kandydatowi – Paulosowi Weldenhaimanotowi – wygrać wybory na prezydenta CECAFA! Może zatem ograniczą powołania wyłącznie do piłkarzy zagranicznych, by lokalni nie mogli dezerterować? Tego dowiemy się w najbliższych miesiącach.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze