Na sześć rozgrywanych w Anglii spotkań Premiership o 16:00 aż cztery zakończyły się podziałem punktów. Najciekawiej było na Anfield Road, gdzie gospodarze pokonali gości z Birmingham aż 5:0. Spektakularne zwycięstwo odniósł również Sunderland, który przełamał swoją fatalną passę.
Kolejna seria spotkań 34. kolejki Premiership została rozegrana o godzinie 16:00. O tej porze swoje spotkania zagrało aż 12 zespołów. Na Villa Park przyjechali podopieczni Tony’ego Pulisa. Po spektakularnym półfinale w Pucharze Anglii, wygranym z Boltonem aż 5:0, goście nie zdołali udowodnić swojej wyższości. Bramka dla gości padła już w 20. minucie za sprawą Kenwyne’a Jonesa. Aston Villa nie odpuściła i pod koniec pierwszej części gry do wyrównania doprowadził niezawodny Darren Bent. W drugiej połowie nie padła już żadna bramka i mecz zakończył się podziałem punktów. W innym spotkaniu rozgrywanym na Bloomfield Road grały ze sobą zespoły dwóch beniaminków. Gospodarze podejmowali Newcastle United, które w ostatniej kolejce zremisowało z liderem tabeli – Manchesterem United. Tym razem mecz również zakończył się jednobramkowym remisem i tak jak w przypadku meczu na Villa Park, obie bramki padły już w pierwszej połowie. Najpierw dla gości w 17. minucie trafił Lovenkrands, a kwadrans później wyrównał Campbell. Dla podopiecznych Iana Hollowaya remis ze „Srokami” oznaczać będzie dalszą trudną walkę o utrzymanie.
W innym spotkaniu Liverpool FC podejmował Birmingham City. Bezsprzecznie bohaterem tego spotkania został Maxi Rodriguez, który ustrzelił hat-tricka. Gracze Kenny’ego Dalglisha nie dali najmniejszych szans gościom z Birmingham i sprawili, że wrócili do domu z bagażem pięciu straconych goli. Worek z bramkami otworzył w 7. minucie wspomniany wcześniej pomocnik. Na 2:0 podwyższył Kuyt. Stało się to w 24. minucie. Reszta goli padła w drugiej części gry. W 66. i 74. minucie po raz drugi i trzeci strzelał Rodriguez, a wynik w końcówce meczu ustanowił Joe Cole. Taki wynik sprawia, że „The Reds” włączą się jeszcze w walkę o europejskie puchary. O to miejsce gracze z Liverpoolu walczyć będą z Tottenhamem Hotspur, który swój mecz zremisował. Podopieczni Harry’ego Redknappa po remisie z Arsenalem nie mogli pokonać u siebie zespołu West Bromwich Albion. Mecz zakończył się dwubramkowym remisem. Dla „Spurs” strzelali Pawliuczenko i Defoe. Na konto WBA zapracowali Odemwingie i Cox.
W piątym i przedostatnim spotkaniu, które rozpoczęło się o 16:00, walczący jeszcze o utrzymanie Wolverhampton podzielił się punktami z Fulham FC. Na Moulineux gospodarze prowadzili do 80. minuty za sprawą Fletchera, który pokonał bramkarza gości w 22. minucie. Niestety, na dziesięć minut przed końcem spotkania bramkę na wagę jednego punktu strzelił Johnson. Ostatni mecz, który rozpoczął się równo z poprzednimi, odbył się na Stadium of Light. Sunderland podejmował Wigan Athletic i przerwał swoją fatalną passę meczów bez zwycięstwa. Podopieczni Steve’a Bruce’a nie zdobyli kompletu punktów od dziewięciu ostatnich spotkań i tylko jedno spośród nich skończyło się remisem. Spośród 27 możliwych do zdobycia punktów zdobyli więc tylko jeden. Na szczęście przełamanie nastąpiło w sobotnim meczu. Tym razem „Czarne Koty” nie zawiodły swoich fanów. Mecz zakończył się rezultatem 4:2. Wszystkie bramki padły w drugiej połowie. Jako pierwsi gola zdobyli goście. W 52. minucie wynik otworzył Diame. Później do głosu doszli podopieczni Bruce’a. Trzy minuty po straconej bramce wyrównał Gyan. W 67. minucie na 2:1 strzelił Henderson. Sześć minut później kolejne trafienie, tym razem z rzutu karnego, dołożył Sessegnon. Gospodarze byli na fali i w 77. minucie bramkę na 4:1 dołożył Henderson. Mecz w zasadzie skończył się już wtedy, ale pod koniec spotkania padła druga bramka dla gości. Strzelił ją Di Santo.










